W piątej edycji Dni Otwartych Piwnic Winiarskich w Zielonej Górze wzięła udział rekordowa liczba piwnic i winiarni. Odbyły się też dziesiątki wydarzeń, które zgromadziły tysiące gości.
Tekst i zdjęcia: Maciej Nowicki
Wprawdzie kalendarz polskiego winomana pęka w szwach, jednak Dni Otwartych Piwnic Winiarskich pozostają wydarzeniem wyjątkowym, którego nie da się skopiować. Nie ma bowiem w Polsce drugiego takiego miasta, jak Zielona Góra, w którym podczas jednego (wprawdzie długiego) weekendu dałoby się z kieliszkiem w dłoni obejść kilkadziesiąt historycznych piwnic winiarskich.

W 2025 roku mapa Dni Otwartych Piwnic Winiarskich obejmowała 26 miejsc – tym razem było ich już 33. W piwnicach pojawili się przedstawiciele 45 lubuskich winnic. Pięć lokalizacji było festiwalowymi nowościami, a jedną z najważniejszych stały się potężne odrestaurowane podziemia przy ulicy Moniuszki 16. Nieprzypadkowo – w 2026 roku Zielona Góra świętuje bowiem 200-lecie miejscowego wina musującego. To właśnie przy dzisiejszej ulicy Moniuszki w 1826 roku Friedrich Förster senior, August Grempler i Carl Samuel Häusler stworzyli pierwszą poza Francją wytwórnię win musujących produkowanych metodą tradycyjną. Później działała tu słynna wytwórnia Gremplera, a po wojnie Lubuska Wytwórnia Win. Podczas festiwalu jubileusz przypominali nawet aktorzy wcielający się w trzech założycieli przedsiębiorstwa.

Dni Otwartych Piwnic Winiarskich: wydarzenia towarzyszące
Z roku na rok bogatszy jest też program wokół festiwalu. W tym roku w ciągu trzech dni odbyły się aż 22 koncerty – od jazzu i klasycznej gitary, po folk, rock i piosenkę francuską. Do tego dochodziły inne występy muzyczne i taneczne, teatr, stand-upy, wystawy, spotkania z pisarzami oraz – po raz pierwszy – dwa wieczory kina plenerowego tuż pod zielonogórskim ratuszem.
Były też spacery śladami winiarskiej historii Zielonej Góry, wyjazdy winobusami, wycieczki rowerami, rejsy galarami po Odrze i Obrzycy oraz degustacje komentowane, np. ta z archiwalnymi rocznikami win od trójki znanych producentów – Winnicy Gostchorze, Winnicy Pod Lipą i Starej Winnej Góry. W tych wszystkich punktach programu uczestniczyły tysiące osób odwiedzających w długi weekend Zieloną Górę. Po raz kolejny pobity został rekord sprzedanych karnetów degustacyjnych. Polscy (eno)turyści dojechali praktycznie z każdej części kraju – od Szczecina i Olsztyna, po Lublin i Rzeszów – wzrosła też liczba gości z zagranicy, m.in. z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii, Hiszpanii i Skandynawii.

Przede wszystkim wino
Zielonogórska impreza dynamicznie się rozwija, nie tracąc przy tym swojej największej zalety – wciąż nie przypomina klasycznych festiwali czy targów winiarskich, gdzie stanowiska producentów znajdują się obok siebie. Formuła Dni Otwartych Piwnic Winiarskich sprawia, że trzeba chodzić, szukać adresów na festiwalowych mapkach, schodzić po (często stromych) schodach i zaglądać za kolejne drzwi. Przy okazji można też poznać kawał winiarskiej historii miasta, czego nie da się zrobić przez większą część roku – gros piwnic otwierana jest jedynie dwa razy (po raz pierwszy w maju podczas Lubuskiego Festiwalu Otwartych Piwnic i Winnic).
Degustacja win z 45 winiarni podczas jednego weekendu staje się zadaniem niewykonalnym. Na szczęście dogrywka już niedługo, w czasie zielonogórskiego Winobrania (4-13 września). Na razie wybrałem dla Państwa 9 win, do których już po zakończeniu Dni Otwartych Piwnic Winiarskich wracałem myślami najczęściej!
Dni Otwartych Piwnic Winiarskich: degustacja win
88 Zweigelt Rose Frizzante 2025, Winnica Nadodrzańskie Wzgórze

Zweigelt jest dziś znakiem firmowym Winnicy Nadodrzańskie Wzgórze z Krosna Odrzańskiego. Każda z trzech wersji (saturacja, róż, czerwień) robi naprawdę świetne wrażenie. Wakacje powoli mają się ku końcowi, w pierwszej kolejności sięgam więc po lekko musującą wersję. Podobnie jak rok temu wino świetnie musuje na języku i wypełnione jest soczystym owocem maliny i czereśni. Do tego dobra kwasowość w końcówce – i do pełni szczęścia niczego więcej nie potrzeba.
90 Riesling Brut 2022, Winnica Saganum

Choć spod ręki Marcina Furtaka wychodzi cała gama win musujących produkowanych metodą tradycyjną (i nie tylko), ten sezon upływa pod znakiem Primusa – wina, które nagrodzone zostało złotem i w Poznaniu, i w Zielonej Górze. Skoro jednak zdaję relację z Zielonej Góry, wykorzystam ten fakt dla wyróżnienia innego wina – czysty riesling staje się bowiem ponownie jednym ze znaków rozpoznawczych musującego winiarstwa tej części kraju. Riesling 2022 dojrzewał na osadzie przez 28 miesięcy i ani przez moment nie pozostawia wątpliwości, z jakiej odmiany winorośli powstał. Jest przepełniony nutami cytrusów, skórki zielonego jabłka i ziół, a odrobina cukru resztkowego dobrze podbija jego strukturę. Wino ze wszech miar godne polecenia!
88 Grüner Veltliner 2025, Winnica Bergkolonie

Wśród winiarni założonych w okolicach Santoka (obok Gorzowa Wielkopolskiego) już jakiś czas temu na pierwszy plan pod względem jakości wysunęła się Winnica Bergkolonie (butelki łatwo rozpoznać dzięki grafikom, na których sportretowane zostały psy właścicieli winiarni). Grüner Veltliner 2025 pokazuje wielką klasę: wreszcie w pełni wytrawny, utrzymany w rasowym odmianowym stylu, z aromatami cytrusów i delikatnie pieprznym zakończeniem. Z pewnością będzie się rozwijać przez kolejne miesiące, choć zainteresowani nie powinni zwlekać z zakupem – produkcja nie była duża.
87 Hibernal 2025, Winnica Cantina

W obchodzącej w tym roku dwudziestolecie istnienia (gratulacje!) Winnicy Cantina wśród białych odmian pierwsze skrzypce grają te bardziej aromatyczne. O tutejszym sauvignon blanc pisałem już wielokrotnie, ale Mariusz Pacholak jest też jednym z niewielu winiarzy, którzy wiedzą, jak osiągnąć doskonałe rezultaty z hibernalem – a więc odmianą, która powoli znika z polskiego krajobrazu. W roczniku 2025 hibernal – mimo formalnie półwytrawnego charakteru – ma na tyle wysoką kwasowość, że soczyste akcenty jedynie podbijają jego strukturę. Na pierwszym planie aromaty kwiatów czarnego bzu, gruszki, liści porzeczki i owoców białej porzeczki, do tego trochę cytrusowych akcentów.
88 Traminer 2025, Winnica Jany

O tym winie zdążyłem już w tym roku wspomnieć przy okazji wyników konkursu Polskie Korki. Traminer z Winnicy Jany trafił tam do finałowej szóstki wśród win wytrawnych. Jego producent od pewnego czasu dzierżawi dwuhektarową parcelę na terenie tzw. Winnicy Samorządowej, gdzie dwa lata temu posadzono pierwsze krzewy winorośli, m.in. właśnie traminera. Dwa wcześniejsze roczniki powstały z owoców zakupionych na Morawach (w sposób legalny i oficjalny), rocznik 2025 jest pierwszym, który powstał z własnych owoców. Wprawdzie czuć tu jeszcze skromną strukturę dwuletnich krzewów, ale reszta nie budzi zastrzeżeń. Wino jest wytrawne, z delikatnymi nutami różanymi, akcentami muszkatowymi i zaskakująco długim, korzenno-owocowym zakończeniem. Warto ten styl kontynuować także w kolejnych rocznikach.
87 Chardonnay 2025, Winnica Łukasz

Do tej pory nie przepadałem za półwytrawno-kremowym stylem chardonnay z Winnicy Łukasz. Na szczęście wreszcie doczekałem się wersji w pełni wytrawnej – i ta od razu gra w zupełnie innej lidze. Dojrzewa wyłącznie w stalowych zbiornikach, nie brak jej soczystości (melon, cytrusy, morela) i dobrej struktury. Wino bez wysokiej kwasowości, oparte raczej na dobrej równowadze wszystkich elementów i z dobrym potencjałem dojrzewania w perspektywie kolejnych 5 lat.
88 Pretekst 2024, Winnica Margaret

Michał Przytuła, prócz musiaków, wypuszcza też na rynek krótkie serie win spokojnych. Pretekst 2024 to nowa odsłona chardonnay (wyprodukowano zaledwie 911 butelek). W porównaniu z winem z poprzedniego rocznika, to ma znacznie więcej owocu, choć wciąż (na szczęście!) utrzymuje się w stylu godnym dawnego chablis (czyli takiego, w którym poziom alkoholu nie sięgał jeszcze 14 proc.). Pretekst cieszy winomanów nutami cytrusów, skórki jabłka i cytryny; są w nim też mineralne akcenty i dobrze zaznaczona kwasowość. Wspaniały towarzysz posiłku! Szczęśliwych posiadaczy zachęcam też do odłożenia butelek na jakiś czas do dalszego dojrzewania.
89 Rosé 2025, Winnica Marcus

Wina różowe – zarówno w musującej, jak i spokojnej wersji – od zawsze były mocnym punktem tej naturalnej winiarni spod Zielonej Góry, którą szerzej opisywałem w zeszłym roku. Przez dość długi czas robione były jednak wyłącznie z odmiany pinot noir. Dwa trudniejsze dla producenta roczniki sprawiły, że teraz rosé powstaje z dornfeldera i regenta, niezmiennie jednak widać w nim klasę winiarza. Mimo zmiany szczepów, wino ma wciąż znakomity, delikatnie naturalistyczny sznyt, z nutami soczystej maliny i czereśni, odrobiną pestki i świetnie zaznaczoną kwasowością. Propozycja nie tylko na lato!
88 Orange 2025, Winnica Preto

Zestawienie moich odkryć z Zielonej Góry kończy nowa odsłona macerowanego gewürztraminera z Winnicy Preto. Podobał mi się już jego poprzednik, a rocznik 2025 jest jeszcze lepszy. Ucieszy szczególnie fanów „zaawansowanych” maceracji. Wciąż mamy tu wprawdzie do czynienia z krótkim, zaledwie czterodniowym procesem kontaktu ze skórkami, ale wino stało się bardziej poważne i ma mocniej zarysowaną strukturę. Oprócz nut różanych i korzennych pojawiła się odrobina taniny, mamy też nieco wyższą kwasowość. Do tego 12,5 proc. alk., czyli poziom, który wydaje się optymalny dla tego stylu.
