Skip to content Skip to footer

Promocja Etny! Od rocznika 2026 Etna zyska status DOCG

Słowo „promocja” nie oznacza w tym przypadku specjalnych niższych cen fenomenalnych win ze zboczy sycylijskiego wulkanu. Jest za to duża szansa na to, że już od przyszłego rocznika Etna zyska status DOCG. Pytanie tylko, czy winiarze tego naprawdę potrzebują i co zyska sama apelacja?

Tekst i zdjęcia: Tomasz Prange-Barczyński

Włoski system chronionych oznaczeń miejsca pochodzenia, w przeciwieństwie do francuskiego, od początku lat 80. XX wieku jest dwustopniowy. Do powszechnego DOC (denominazione di origine controllata) dołączono literkę G, jak garantita. W ten sposób powstała winiarska ekstraklasa, która od początku swego istnienia budziła kontrowersje. Pierwsze wino białe, któremu przyznano ten status, DOCG Albana di Romagna (1987), sławne być może w chwili promocji, potem na długie lata zostało niemal kompletnie zapomniane. Dopiero od niedawna zaczyna ponownie intrygować jakością. I to z pewnością nie z powodu literki G, a ze względu na ambicje lokalnych producentów.

W Veneto jedno z najsłynniejszych i najbardziej rozpoznawalnych włoskich win, amarone della valpolicella otrzymało oznaczenie DOCG kilka ładnych lat po tym, jak do ekstraklasy promowano pośledniejsze, leżące po sąsiedzku bardolino.

Gdyby system był rzeczywiście hierarchiczny, status DOCG miałaby w środkowej Toskanii tylko denominacja Chianti Classico, ew. Chianti Rufina, zaś „zwykłe” chianti i jego tzw. satelity musiałyby się zaspokoić prostszym, za to odpowiadającym ich miejscu w szeregu oznaczeniem DOC. Tymczasem mamy misz-masz i kwestię, czy w ogóle to „G” w apelacji jest w czymś pomocne?

Gąszcz apelacji

Dziś istnieje we Włoszech ok. 330 DOC i 78 DOCG. W 2023 roku aplikację w sprawie podniesienia rangi apelacji złożyli winiarze z Etny. To dobrze, bo na Sycylii kwestia oznaczeń miejsca pochodzenia w ogóle stoi na głowie. Teoretycznie wyspa podzielona jest aż na 23 apelacje o statusie DOC oraz jedną DOCG, Cerasuolo di Vittoria. Tę ostatnią miłośnicy ambitnych win zapewne znają, choć w powszechniej świadomości przeciętnie zorientowanych winomanów raczej nie funkcjonuje.

Za to z DOC rozpoznawalne są prawdopodobnie tylko trzy: ogólna Sicilia, Marsala i właśnie Etna. Jeśli ktoś słyszał i potrafi powiedzieć coś więcej o takich DOC, jak Contea di Sclafani, Delia Nivolelli, Eloro czy Santa Margherita di Belice, chylę czoła. Ja, mimo, że jestem na Sycylii praktycznie co roku, z trudem, jeśli w ogóle, odnajduję butelki oznaczone w ten sposób. Większość producentów sięga po powołaną w 2011 roku DOC Sicilia. Przepisy tej obejmującej cały obszar wyspy apelacji teoretycznie promują przede wszystkim lokalne odmiany: nero d’avola i grillo. W praktyce jednak w jej ramach można robić wino z aż 33 różnych odmian. Nie tylko lokalnych włoskich (m.in. fiano, sangiovese), ale też międzynarodowych (chardonnay, oba cabernety, pinot nero czy… müller-thurgau). Tym, co pod względem odmian odróżnia ją od bardziej liberalnego IGT Terre Siciliane, jest zakaz wykorzystywania w tej drugiej kategorii nero d’avola i grillo.

Etna: osobny świat

Z każdego punktu widzenia Etna to osobny świat. Kluczowe tutaj odmiany czerwone, nerello mascalese i nerello cappucio, rzadko występują poza granicami DOC. Nieco częściej poza stokami A Muntagna spotkać można biały szczep carricante. Ale nigdzie na Sycylii nie daje on win tak strzeliście mineralnych i intrygujących, jak wokół Milo, leżącego na wschodnim stoku Etny. Wulkaniczna lawa, na której rośnie winorośl, wysokość nad poziom morza sięgająca ponad 1000 metrów, specyficzny klimat, wreszcie dziesiątki intrygujących, indywidualnych siedlisk znanych jako contrada, decydują o unikatowości tutejszych win. Do tego dochodzi sława, jaką Etna zyskała w ostatnich dwudziestu latach. No i bardzo wysoka, mimo mnożenia się nowych winiarni, jakość win. W ciągu nieco ponad 10 lat liczba winiarzy z Etny prawie się podwoiła: z 203 w 2013 roku do 474 w 2024.

Zalety promocji

„Główną zaletą promocji jest to, że każde wino opatrzone znakiem DOCG będzie miało wyższą jakość” – powiedział Fermentowi Salvino Benanti. Właściciel jednej z najbardziej renomowanych i historycznych winiarni na Etnie przyznał jednocześnie, że dostosowanie się do nowych przepisów będzie kosztowne. Jak mówi, nowe regulacje będą miały zastosowanie zarówno do win białych i czerwonych, jak i musujących. Te ostatnie od tej pory będzie można robić także z odmiany carricante.

Nie zmieni się maksymalna wydajność z hektara. Za to w przypadku win z pojedynczych contrad (odpowiednik etneńskich cru) minimalny wiek krzewów będzie musiał wynosić 5 lat. Wpłynie to znacząco na plony, ale minimalny wiek winorośli zostanie podwyższony (do 5 lat dla win Contrada). Wydłuży się także czas dojrzewania win przed ich wypuszczeniem ich na rynek. Benanti dodaje, że Etna DOC zostanie całkowicie zastąpiona przez Etna DOCG. Wina, które nie spełniają wymagań nowej apelacji, będą musiały zostać zdegradowane do alternatywnych apelacji: DOC Sicilia lub IGT Terre Siciliane.

Na razie trwa zbieranie podpisów. Aby status apelacji zmienił się na DOCG, zgodę wyrazić musi 51 proc. wszystkich producentów. Muszą oni posiadać w sumie co najmniej 51 proc. areału lokalnych winnic.

Brakuje jeszcze ok. stu sygnatur, ale raczej nic nie wskazuje na to, by winiarze sprzeciwili się promocji. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, DOCG na butelkach z wulkanu zobaczymy już w roczniku 2026. Tyle że akurat marka Etna wydaje się tak silna, że – z „G” czy bez niego – dalej będzie kroczyła drogą sukcesu. Za to odwrotnie – bez Etny system DOCG wyglądałby mało wiarygodnie.


Mój subiektywny wybór win z Etny i w ogóle Sycylii wchodzących w tym roku na rynek znajdziecie TUTAJ.

Czy masz ukończone 18 lat?

Ta strona przeznaczona jest tylko dla osób pełnoletnich.

Wchodząc na stronę akceptujesz naszą Politykę prywatności.

E-mail
Password
Confirm Password