Skip to content Skip to footer

Winnica Uniejów – białe, różowe i czerwone. Nowy polski festiwal winiarski

W tegorocznym, niezwykle intensywnym kalendarzu festiwali polskiego wina, siłą rzeczy nie zabrakło propozycji zupełnie nowych. Nie wszystkie okazały się sukcesem, ale impreza Winnica Uniejów – białe, różowe i czerwone z pewnością pozostanie z nami na dłużej.

Tekst i zdjęcia: Maciej Nowicki

Łódź nie ma szczęścia do festiwali polskiego wina. To jedyne w Polsce miasto, gdzie swoją historię – z różnych powodów – zdążyły już zakończyć trzy takie wydarzenia. Niektóre po kilku edycjach, inne zaledwie po jednej. W tym roku w Łodzi nie odbył się już żaden winiarski festiwal. W przyrodzie nic jednak nie ginie. Lukę postanowiło wypełnić województwo łódzkie, a skutek jest taki, że na jego terenie pojawiły się aż trzy nowe imprezy! Dwie jeszcze przed nami: w weekend 5-7 września w Kutnie odbędzie się Święto Róży i Wina, a tydzień później (12-13 września) Brzeziński Festiwal Mody, Miodu i Wina. Można już za to napisać o tym, co działo się podczas wydarzenia Winnica Uniejów – białe, różowe i czerwone.

Bulwary przy Warcie

Termalne wody pod Uniejowem

Uniejów, położony na skraju województw łódzkiego i wielkopolskiego, przez wiele dekad nie przyciągał uwagi turystów. Nic dziwnego. Poza wizytą w (zaniedbanym wówczas) zamku nie było absolutnie żadnych powodów do odwiedzin. Wszystko zmienił pomysł na wykorzystanie znajdujących się pod miejscowością (na głębności 2 kilometrów) wód termalnych.

Dziś, oprócz term z licznymi basenami (jedno z gorących źródeł zasila też płynącą przez Uniejów rzekę Wartę, zdecydowanie podnosząc jej temperaturę), znajdziemy tu tężnie, liczne hotele, a także odrestaurowany zamek wraz z pięknym otaczającym parkiem. Całe miasto zyskało też status pierwszego w Polsce uzdrowiska termalnego. W sezonie wakacyjnym (ale i w pozawakacyjne weekendy) jest to obecnie wyjątkowo popularne w obu województwach miejsce. Turystyczny boom postanowiono też wykorzystać od strony winiarskiej. Tak powstał pomysł na festiwal Winnica Uniejów – białe, różowe i czerwone.

Dziedziniec zamku w Uniejowie

Frekwencyjny sukces

Nowy festiwal przyjął rozbudowaną (moim skromnym zdaniem ciut za bardzo) nazwę „Winnica Uniejów – białe, różowe i czerwone”. Organizatorzy chcieli podkreślić, że znajduje się tutaj niewielka winnica, gdzie powstają już nawet pierwsze wina (najbardziej obiecujący wydaje się johanniter, choć życzliwie poczekam, co przyniosą kolejne lata).

Głównym organizatorem imprezy był Urząd Miasta, a kompetencje merytoryczno-wykonawcze przekazano w ręce dwóch pań, z pewnością dobrze rozpoznawalnych w branży winiarskiej. To Ola Hamankiewicz (kiedyś Józefowicz) znana z wielu projektów winiarskich w Łodzi (choćby z prowadzonego przed laty kultowego wine baru Dwa przez Cztery), oraz Karolina Korytkowska, firmująca projekt Wine Me: food, wine & stories concept, a także zajmująca się importem win z Niemiec, co mieliśmy zresztą okazję opisywać. Jestem pewien, że to przede wszystkim dzięki obu paniom debiutancka edycja zaliczyła duży frekwencyjny sukces.

Czas na degustację i czas na relaks

Sensowna formuła

Jeśli chodzi o festiwale polskiego wina, poza kilkoma największymi z udziałem kilkudziesięciu producentów (rzecz jasna z Polskim Fermentem na czele) i tymi regionalnymi, w przyszłości największą uwagę przyciągać będą albo te sprofilowane pod kątem prezentowanych win (jak choćby Muśnięci stawiający na wina musujące), albo te, gdzie degustacje połączyć będzie można z relaksem, a liczba wystawców będzie na tyle ograniczona, że bez problemu uda się odwiedzić każdego.

To właśnie tej drugiej formule podporządkowano wydarzenie Winnica Uniejów – białe, różowe i czerwone. Na zamkowym dziedzińcu znalazło się miejsce dla dwunastu producentów, z których mniej więcej połowa reprezentowała Łódzkie, druga zaś dotarła z różnych, często oddalonych części kraju (jak choćby Winnica Turnau z Pomorza Zachodniego czy Winnica Widokowa z Podkarpacia).

Degustacje komentowane odbywały się w Sali Myśliwskiej na Zamku w Uniejowie, a odpocząć można było na rozstawionych w parku leżakach (sobota była, wyjątkowo jak na to lato, słoneczna i gorąca), przy rozbrzmiewających przez większość dnia dźwiękach akordeonu. Uchybienia, jeśli w ogóle były, to raczej drobne i łatwe do naprawienia podczas kolejnej, zapowiedzianej już edycji.

Jedna z degustacji komentowanych w Sali Myśliwskiej Zamku w Uniejowie

Część win, których mieliśmy okazję próbować podczas wydarzenia Winnica Uniejów – białe, różowe i czerwone, była już znana zarówno mnie, jak i osobom, które regularnie odwiedzają imprezy winiarskie – a nie jest to mała grupa! Wiele butelek zdążyliśmy już też opisać na łamach Ferment Mag – przejrzyjcie uważnie zakładkę Polskie Wino. Zarazem jednak wciąż nie brakuje nowości i win godnych uwagi. Z pewnością interesującym wydarzeniem była festiwalowa premiera Winnicy Rydzowa, o której napiszę wkrótce. Moje pozostałe typy znajdziecie w poniższych recenzjach.

Winnica Uniejów – białe, różowe i czerwone: degustacja win

87 Pét-Nat 2024 Winnica Powiercie

Do oferty tego wielkopolskiego producenta powracam w tym roku regularnie, ale nie powinno to dziwić, bo rocznik 2023 i pierwsze zapowiedzi 2024 są naprawdę udane. Pamiętajmy też, że (po ostatnich nasadzeniach) Powiercie, obok Domu Charbielin, to jedna z dwóch największych pod względem powierzchni winnic w Polsce (obie mają po 43 hektary). Tym razem na warsztat wziąłem powstającego tu pét-nata z souvignier gris, a to dlatego, że wyjątkowo dobrze sprawdzał się w upalną festiwalową sobotę. Wino stoi mocno po stronie aromatów zielonego jabłka i skórki cytryny, jest dość lekkie w strukturze, z dobrym musowaniem i znakomicie zaznaczoną kwasowością. Idealne na lato!

87 X Winnica Turnau

Wino oznaczone jako X powstało dla uczczenia dziesiątych zbiorów w Winnicy Turnau i powrócić miało dopiero przy kolejnej okrągłej rocznicy. Okazało się jednak jednym z przebojów producenta (przeczytajcie zeszłoroczną recenzję!). Winiarnia postanowiła więc szybciej kontynuować projekt, choć samo wino nieco zmieniło swój styl.

Tym razem jest to połączenie dwóch roczników (2023 i 2024). Bazą pozostał riesling uzupełniony przez seyval blanc i johannitera. Ma nieco wyższą zawartość alkoholu (10,5 proc.), ale wciąż ten sam orzeźwiający charakter, jest też nawet lepiej poukładany niż pierwsza odsłona. Wino ma wyraźne nuty zielonej cytryny i jabłek, w bukiecie znajdziemy też odrobinę ziół. Do tego wyraźna cytrusowa kwasowość. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy poszukują lekkiego wina na taras w pogodne dni lata.

86 Sauvignon Blanc 2024 Winnica Jassa

Do tej pory jednoodmianowe wina z tego szczepu powstawały wyłącznie w winnicach znajdujących się w Lubuskiem lub na Dolnym Śląsku. Teraz dołącza do nich Winnica Jassa, którą za obiecujący debiut chwaliłem już rok temu. Początki nie były jednak łatwe. Katastrofalne gradobicie zaszkodziło krzewom, które wydały wprawdzie owoc dobrej jakości, ale ilość była znikoma. Poza festiwalami, wina tego można spróbować jedynie podczas odwiedzin u producenta.

Jest zdecydowanie wytrawne i utrzymane w „europejskim stylu”. Nie znajdziecie tu więc soczystego agrestu czy intensywnych nut trawiastych. Zamiast nich zdecydowanie więcej akcentów kwiatowych i ziołowych. Naprawdę duży potencjał, zarówno jeśli chodzi o wino, jak i o producenta. O innej odmianie, mającej szanse na „flagową”, napiszę już wkrótce w oddzielnym tekście.

87 Pan 2023 Winnica Las Stocki

Młodziutkie pinot blanc są zwykle winami mało aromatycznymi. Jeśli więc nadarza się okazja, by spróbować nieco bardziej dojrzałej wersji, zdecydowanie warto z niej skorzystać. Takim właśnie winem jest Pan 2023 z Winnicy Las Stocki (Przełom Wisły), którą w tym roku chwaliłem już za znakomitego muscarisa.

W tym pinot blanc czuć dobrą jakość dojrzałego owocu z rocznika 2023. Są nuty gruszki, białej moreli i jabłek, a z czasem do gry włączają się też akcenty pikantne, które towarzyszą nam w całym, całkiem długim finiszu. Wino ma też solidny potencjał gastronomiczny, a przy okazji potwierdza, że w tym regionie pinot blanc udaje się naprawdę dobrze – by wspomnieć propozycje od Kamila Barczentewicza czy z Winnicy Dymek.

88 O! 2023 Winnica Widokowa

Na to wino zwróciłem już uwagę w czasie tegorocznej edycji konkursu Polskie Korki. Trafiło ono wtedy do finałowej szóstki w kategorii win macerowanych na skórkach (pełne wyniki znajdziecie tutaj). Jestem jednak pewien, że gdyby oceniane było dwa miesiące później i w aktualnej formie, jego pozycja byłaby wyższa. Jest to bowiem świetne połączenie muscarisa i solarisa (pierwszy odpowiada za aromaty, drugi za nieco słodyczy). Wino najpierw macerowało się na skórkach przez trzy miesiące, by później kolejny kwartał spędzić w dębowej beczce. Do butelek trafiło bez filtrowania. Ma wyraźne nuty różane, muszkatowe i goździkowe, trochę dojrzałych i suszonych owoców, a finisz oparty jest na aromatach herbacianych. Wino pełne, złożone i w dodatku cały czas jeszcze się rozwija – dla fanów polskich „pomarańczy” pozycja obowiązkowa.

85 CeCe 2024 Winnica Panowice

Z założenia jestem zwolennikiem win różowych w wersji jak najbardziej wytrawnej. To wino jest wyjątkiem potwierdzającym regułę, ale za to wyjątkiem znakomitym. Podałbym je do słodkiego deseru z udziałem czerwonych owoców. Półhektarowa Winnica Panowice (okolice Sieradza w Łódzkiem) postawiła na różowe cabernet cortis w słodkiej wersji. Mamy tu prawie 50 gramów cukru resztkowego, nuty słodkich jagód, truskawek w śmietanie i malinowej pulpy. Do tego sporo kremowej struktury i niska kwasowość. Jako towarzysz deseru zdecydowanie ma sens!

Czy masz ukończone 18 lat?

Ta strona przeznaczona jest tylko dla osób pełnoletnich.

Wchodząc na stronę akceptujesz naszą Politykę prywatności.

E-mail
Password
Confirm Password