Międzynarodowe targi winiarskie ProWein to dla branży nie tylko okazja do nawiązania nowych kontaktów handlowych, ale też możliwość spróbowania nietypowych win z kilku egzotycznych kierunków.
Maciej Nowicki, zdjęcie otwierające: Messe Düsseldorf
ProWein, międzynarodowe targi winiarskie odbywające się co roku w niemieckim Düsseldorfie, to wciąż obowiązkowe miejsce spotkań dla przedstawicieli branży HoReCa. Wprawdzie nie jest to już największe wydarzenie tego typu na świecie (jakiś czas temu wyprzedziło je Wine Paris), wiele mówi się też o nasilającym się kryzysie (w 2024 roku liczba gości była o 16 tys. wyższa, w 2019 – o 30 tys.), niemniej liczby wciąż robią wrażenie. 3400 wystawców z 63 krajów, 31 tysięcy gości reprezentujących 105 państw i ponad 72 tysiące nawiązanych kontaktów handlowych.

Zawsze zgodnie z planem!
Pojechać na ProWein bez wcześniej przygotowanego planu i jasnych priorytetów to gwarantowana zguba. W każdej z gigantycznych hal można spędzić cały dzień i wciąż nie odwiedzić większości zgromadzonych tam wystawców. Pogubić się można nawet w lokalizacjach poszczególnych winnic, czego dobitnym przykładem był pawilon przeznaczony dla Italii. W jego obrębie producenta np. z Kampanii można było szukać zarówno na stanowisku regionalnym, jak i na jednej z olbrzymich wysp dystrybutorów win włoskich lub w ogóle w indywidualnej lokalizacji. Podobnie wyglądała sprawa z winiarzami hiszpańskimi czy niemieckimi – wśród tych ostatnich ogromne wrażenie przykuwała też imponująca, niezależna ekspozycja stowarzyszenia VdP. Na szczęście delegacja Fermentu (Ewa Rybak, Jan Rybicki i piszący te słowa) przyjechała z precyzyjnie rozpisanym grafikiem. Naszym celem były spotkania z nowymi wystawcami, których potem wy spotkacie w czasie jesiennej edycji Warsaw Wine Experience.

Przemieszczając się podczas targów ProWein pomiędzy poszczególnymi miejscami spotkań – a tym samym między halami – trudno było nie próbować win. O niektórych degustacjach napiszę wkrótce – szczególnie że często dotyczyły win obecnych na polskim rynku. Szczególną atrakcją była jednak możliwość spróbowania win z kierunków niezwykle rzadko spotykanych na warsztatach czy masterclassach.
Tak samo, jak dla innych gości ProWein ciekawym doświadczeniem były z pewnością polskie wina musujące (jedyną rodzimą winnicą biorącą udział w tych targach był Dom Jantoń), tak nas ciekawiły wina z Chin, Kanady, Meksyku czy Brazylii. W większości wrażenia były pozytywne wrażenia (choć zdarzały się też, delikatnie mówiąc, intrygujące). Szczegóły poniżej!
ProWein: degustacja win
86 Riesling Dry White Wine 2024, Château Aroma

Na targach nie mogło zabraknąć reprezentacji kilkunastu chińskich winnic, choć czasami trudno było uzyskać pełne informacje o poszczególnych producentach. O Château Aroma (pełna nazwa tego producenta to China Xinjiang Aroma Manor Wine Co.) dowiedzieliśmy się niewiele (mimo że informacji szukaliśmy też w Internecie). Wiadomo, że winnica znajduje się w regionie Xinjiang, dziś jednym z największych regionów winiarskich Chin. Samo wino okazało się zaś całkiem przyjemnym i odmianowym rieslingiem, choć wbrew swojej nazwie, raczej utrzymanym w stylu off-dry. Były tu cytrusy, melony i dobrze zaznaczona kwasowość, brakowało zaś lepszej struktury, co wpłynęło na końcową ocenę.
91 Caliche Estate Albariño 2023, Evergreen Family Wines

Raczej rzadko spotykana odmiana w amerykańskim stanie Waszyngton (Columbia Valley) dała w tym przypadku wino, które robiło piorunujące wrażenie chyba na każdym, kto próbował go w czasie targów. Dla samego producenta albariño i riesling (notabene także świetny) to dwa kluczowe białe szczepy, które korzystają z nieco chłodniejszego klimatu tej części regionu. Dodatkowo winiarz zdecydował, by wino dojrzewać wyłącznie w stalowych zbiornikach. Efekt jest znakomity. Dominują nuty młodego cytrusa, zielonego jabłka; jest też trochę kwiatowych akcentów. Do tego wyraźna mineralność i kwasowość z delikatnie słonawym finiszem – rzecz jasna nie tak mocno zaznaczonym, jak w europejskich wydaniach tego szczepu, ale wciąż obecnym. Wino precyzyjne, o dobrej strukturze. Wielka klasa!
91 Gamay Noir 2023, Westmount Wine Company

Emocje wywoływało także amerykańskie gamay – tym razem ze stanu Oregon. Westmount Wine Company to raczej niewielki producent w regionie słynącym przede wszystkim z pinot noir, którego winnice znajdują się w dolinie Willamette. Producent przyznaje, że korzysta z panujących tam warunków klimatycznych, a swoje wina zalicza do tych z kierunku „cool-climate”. Samo gamay spędziło w używanych beczkach zaledwie 9 miesięcy i z pewnością zadowoli fanów odmiany. Jest bardzo owocowe, pełne aromatów wiśni, żurawiny i granatu, do których z czasem dołącza też trochę nut ziołowych; do tego dobrze zaznaczona kwasowość.
90 Nebbiolo Réserve Privée 2019, Vinicola L.A. Cetto

Znana z Piemontu odmiana winorośli w meksykańskim winie dziwi nas tylko do chwili, gdy dowiadujemy się więcej o historii producenta: rodzina Cetto ma bowiem włoskie korzenie. Zakładając winnicę w 1974 roku (okolice Ensenady, Baja California) od początku postawiła na włoskie szczepy – oprócz nebbiolo producenci uprawiają również sangiovese i primitivo. Wszystko na ponad 1200 hektarach, co czyni L.A. Cetto największym producentem wina w Meksyku. Na szczęście samego wina w żaden sposób nie dotknął syndrom „masówki” – zresztą kilka źródeł dziennikarskich w Europie uznaje je za jedną z najlepszych pozaeuropejskich interpretacji szczepu. Mimo 7 lat na karku wino jest wciąż młode, z wyraźną taniną i nutami dębowymi (14 miesięcy dojrzewania w beczkach). Tak w bukiecie, jak i w smaku dominują nuty czerwonych i czarnych owoców, głównie śliwki i jeżyny, są też przyprawy i odrobina gorzkiej czekolady. Długi owocowy finisz i podobnie długi potencjał dalszego dojrzewania – wino jest naprawdę w świetnej formie.
88 Cabernet Franc 2020, Sue-Ann Staff Estate Winery

Przenosimy się do Kanady i regionu Niagara Peninsula (Ontario), gdzie znajduje się Sue-Ann Staff Estate Winery – winnica o ponad stuletniej tradycji uprawy winrośli (historia samej posiadłości, w której znajdują się parcele, jest dwukrotnie dłuższa). Dziś winiarnia działa pod nazwiskiem swojej właścicielki i enolożki zarazem, czyli Sue-Ann Staff. W ofercie tego jakościowego producenta znajdziemy nie tylko znakomite wino lodowe (jedno z niewielu w Kanadzie z dobrze zaznaczoną kwasowością), ale i rieslinga czy chardonnay. Mnie najbardziej zainteresował jednak cabernet franc, a przede wszystkim świetne rezultaty, jakie daje w tym nie najcieplejszym przecież klimacie. Winu, dojrzewającemu przez mniej więcej rok w dębowych beczkach, nie brakuje dojrzałości ani struktury. Jest też odmianowe, ze sporą dozą aromatów jeżyny, śliwki i czarnej porzeczki; do tego klasyczny pieprzny finisz.
82 Commendatore Reserve Sparling Vidal Ice Wine NV, Pilliterri Estate

Na koniec oczywiście coś słodkiego. I niestety dowód na to, że nie zawsze nowe idee idą w dobrym kierunku. Pillitteri Estate, chyba jeden z najbardziej znanych kanadyjskich producentów wina lodowego, zdecydował się na wprowadzenie wersji musującej. W dodatku powstaje ona w wyniku wtórnej fermentacji w butelce. Już w teorii nie brzmiało to zbyt dobrze, co potwierdziła praktyka. Kandyzowane owoce brzoskwini, moreli i ananasa w połączeniu z bąbelkami, obezwładniającą słodyczą i brakiem kwasowości robią wrażenie eksperymentu szalonego naukowca. Pocieszający jest w tym wszystkim fakt, że poprzez to wino producent chciał jedynie zademonstrować swoje możliwości produkcyjne. Raczej nie będzie się starał podbijać nim rynków.
