Skip to content Skip to footer

Open That Bottle Night: święto win, które czekają na specjalną okazję

Open That Bottle Night, Noc Otwierania Tej Butelki, przypada w ostatnią sobotę lutego. To święto win „czekających na specjalną okazję”. Nie każcie im dłużej czekać, otwórzcie je i cieszcie się nimi już teraz – specjalna okazja to mit.

Inka Wrońska, fot. Marco Mornati / Unsplash

W swojej książce Jeżynowe wino Joanna Harris narratorem uczyniła wino właśnie. Ale nie owocowe, jak sugerowałby tytuł, tylko prawdziwe – Fleurie z rocznika 1962. Oto fragment jego opowieści:

Zostaliśmy wetknięci w odległy kąt piwniczki – my, troje ocalałych – (…) Château-Chalon 1958, Sancerre 1971 i ja. Château-Chalon, zirytowane relegacją, symuluje głuchotę i często w ogóle odmawia jakiejkolwiek rozmowy. „Łagodne wino o wyjątkowym statusie i szlachetności”, cytuje w rzadkich momentach wylewności. Z lubością przypomina nam wówczas o swoim senioracie, o długowieczności win z Jury. Strasznie się nad tym rozwodzi, jak również nad swoim miodowym bukietem i unikalnym rodowodem, sancerre natomiast już dawno temu skwaśniało i odzywa się jeszcze rzadziej – od czasu do czasu wzdycha jedynie ledwo słyszalnie nad swoją dawno utraconą młodością.

(Jeżynowe wino, Joanna Harris, Wydawnictwo Prószyński i S-ka)

Luty to poczekalnia kalendarza: Boże Narodzenie i sylwester za nami, do Wielkanocy daleko, czekamy na wiosnę. W lutym emocje opadają, o postanowieniach noworocznych chętnie zapominamy, w dodatku na dworze zimno i szaro. Luty niewiele od nas wymaga, ale też niewiele oferuje. W lutym jest nudno. Właśnie dlatego pomysł, żeby w tym miesiącu, w jego ostatnią sobotę, ustanowić Open That Bottle Night, radosne i optymistyczne Święto Otwierania Tej Butelki, jest wart Nobla.

O jaką butelkę chodzi, zapytacie? Każdy taką ma. Czasami nawet kilka. Stoją z tyłu w barku, kurzą się i czekają na swój dzień – niestety, żaden nie wydaje się godny, aby je otworzyć. Czasami w tych butelkach są piękne wspomnienia – wakacje na Sycylii, albo poślubna podróż nad Adriatyk, albo wspomnienie wieczoru w schronisku w Alta Badia. Może któraś z nich była prezentem od dawno nie widzianego przyjaciela. A może zawiera wino, które narodziło się w tym samym roku, kiedy i my przyszliśmy na świat – bywa że butelka, która jest naszą rówieśniczką przetrwała już wszelkie możliwe momenty, w których należałoby ją otworzyć. Osiemnastkę, obronę pracy magisterskiej, narodziny pierwszego wnuka; kamienie milowe, które oddalały się od nas niczym linia horyzontu, kiedy tylko podeszliśmy bliżej.

Dlaczego niektóre butelki muszą czekać na swój czas? Dlaczego skazujemy je na osamotnienie gdzieś na tyłach szafki? Czemu tracą swój młodzieńczy wigor i powoli umierają, niedocenione? Paradoksalnie właśnie dlatego, że są wyjątkowe. Jest w nich bowiem nie tylko wino – one są narracyjne, niosą opowieść. A właściwie dwa rodzaje opowieści: o tym, co było, i o tym, co będzie. Otworzymy je kiedyś. W specjalnej scenerii. Z wyjątkowymi ludźmi. Żeby uczcić fakt, że właśnie staliśmy się kimś innym, jakąś lepszą wersją siebie – dorośliśmy, dostaliśmy pracę, zarobiliśmy pierwszy milion.

Problem w tym, że taka okazja się nie pojawia – a raczej: często się nawet pojawia, ale jak już przychodzi, to nigdy nie wydaje się nam wystarczająco uroczysta, odpowiednio ważna. Decydujemy się czekać dalej – i zmuszamy wino, aby czekało wraz z nami.

fot. Tomas Martinez / Unsplash

Noc Otwierania Tej Butelki to święto, które proponuje rozwiązanie radykalne. Wyjmujesz wino, ocierasz szkło z kurzu i decydujesz: to stanie się dzisiaj.

Open That Bottle Night ma stosunkowo krótką historię. Istnieje od 2000 roku, a jego pomysłodawcami było dwoje dziennikarzy – Dorothy J. Gaiter i John Brecher – małżeństwo piszące winiarskie felietony w The Wall Street Journal. Czytelnicy, którzy podchwycili tę ideę, zrobili z niej doroczny rytuał, święto przypadające w ostatnią sobotę lutego. Wszystko opiera się na prostym założeniu – musisz zrozumieć, że idealna okazja to miraż. Nie nadejdzie. Czekanie na nią to gwarancja rozczarowania. Nie tylko dlatego, że wino może po prostu nie znieść tak długiego oczekiwania i skwaśnieć jak sancerre z powieści Harris. To, że masz wspaniałe, rzadkie, drogocenne, pełne wspomnień (niepotrzebne skreślić) wino i wypijesz je w jakąś tam pierwszą z brzegu sobotę – nie jest żadnym problemem. Problemem jest to, że w ogóle nigdy go nie wypijesz.

Zimny i ponury lutowy wieczór z chipsami i netfliksem to okazja tak dobra, jak każda inna, żeby otworzyć wino, które tylko na to czeka. Przyjemność staje się demokratyczna, nie woła o smoking i biały obrus, nie potrzebuje kawioru ani kryształowego kieliszka, bywa nawet, że nie chce towarzystwa – wino, nawet to najwspanialsze, jest jak dobra książka, którą można czytać w samotności.  

I cóż takiego się stanie, kiedy w ostatnią sobotę lutego otworzysz Butelkę Przeznaczoną Na Specjalną Okazję? Nic się nie stanie. Okaże się, że w środku jest po prostu wino. Coś, co zostało zrobione po to, żeby je wypić. Jeśli będziesz twardy, jeśli nie zadrży ci ręka z korkociągiem – od razu po pierwszym łyku poczujesz ulgę. Zrozumiesz, że nawet wielkie wina mają ludzkie rozmiary. Zaklęta w nich niedokończona historia zostanie przypomniana, przeżyta raz jeszcze – i ostatecznie zamknięta. Nie będziesz już człowiekiem, który przechowuje wino. Staniesz się tym, który je wypił, przeniesiesz się z trybu oczekiwania w tryb radosnego doświadczenia.

Nasza kultura w pewnym sensie polega na odraczaniu przyjemności, odpoczynku, radości – dlatego tak trudno czasami pozwolić sobie na luz. Ale święto otwierania butelek, które czekają na specjalną okazję, nie jest celebrowaniem luksusu. To czas zaufania i przyzwolenia. Dla dobrego wina nie ma dni niewystarczająco dobrych.

Otwórz więc Tę Butelkę i ciesz się nią już teraz – w tym roku 28 lutego.


Jeśli lubicie winiarskie felietony, gorąco polecam naszą książkę Słowa o winie!

Czy masz ukończone 18 lat?

Ta strona przeznaczona jest tylko dla osób pełnoletnich.

Wchodząc na stronę akceptujesz naszą Politykę prywatności.

E-mail
Password
Confirm Password