Pod koniec lutego Warszawę nawiedzili producenci najważniejszej odmiany winorośli na Węgrzech – furminta. Ferment był organizatorem drugiej już edycji Furmint February. To polska odnoga imprezy przyciągającej coraz szerszą publiczność w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
Wojciech Bońkowski MW
Impreza zastąpiła organizowany od 2009 roku Dzień Tokaju. Skupia teraz producentów także spoza tego słynnego regionu. Dużo furminta uprawia się zwłaszcza na wulkanicznych glebach na północ od Balatonu, w Somló.

Niezwykle ciekawą autorską selekcję furmintów pokazał krakowski importer Rymarczyk & Białobrocki. I to nie tylko z Węgier! Węgierski winiarz z południa Słowacji, Bott Frigyes i jego Garam Mente Furmint 2023, stary à la tokajski styl z wysoką kwasowością, ale i bogactwem pieczonego jabłka, lekką oksydacją. To wino klasy village dzisiaj jest bardziej wyraziste i łatwiejsze w odbiorze niż wersja z pojedynczej winnicy – Furmint Faricka 2023, z wyraźnymi nutami dębu i potężną strukturą – której trzeba dać czas.
Ze Słowacji pochodzi również Strekov 1075 Furmint 2019/20, kompozycja dwóch roczników z minimalną siarką. Słodko-gorzkie nuty jabłkowej pestki, delikatne utlenienie, styl w pełni naturalny, ale trzymany w ryzach przez ultrarześką kwasowość i mineralność furminta.
Ościenne regiony winiarskie reprezentuje też Oszkár Maurer z serbskiego Sremu, znany ze swoich wystrzałowych Kadarek. Furmint 2023 to wysoka kwasowość jabłka papierówki z soczystą, lekko słodką fakturą – oryginalna, bardziej południowa interpretacja naszego bohatera.
Następnie wina węgierskie, ale robione przez przybyszy z zachodu. Mógł się podobać Horst Hummel z Villány ze swoim Furmintem 2022 bez dodanej siarki. Dużo tu soli, skały, zieloności, wibrującej energii. No i dwa furminty od Franza Weningera. Jeden z węgierskiego Sopronu – Stein – z nutami białej herbaty, taninami niemal wina pomarańczowego, lekkim utlenieniem tak typowym dla winiarstwa węgierskiego. Drugi, Furmint vom Kalk 2022 już z austriackiego Burgenlandu (spod lady), naturalizujący, ale czystszy i lżejszy, wyraźnie drożdżowy, słony, mineralny, przejrzysty. Znany koneserom Furmint Előhegy 2022 z gwiazdorskiej winiarni Bott – ze świetnie użytą beczką, ostrą jak brzytwa kwasowością, perfekcyjną jakością owocu – ale dajcie mu 3–4 lata.
No i sensacja bodaj całej degustacji – niszowy Péter Setét Furmint Istenhegy-Meggyes 2013. Dwie dobre działki wymieszane w już ładnie dojrzałym, ale wciąż niezwykle świeżym, czystym winie o przepięknych nutach pszczelego wosku i wytrawnej szarlotki. Smukłe, długie i energetyczne, a do tego dostępne w rewelacyjnej cenie.

Furminty nietokajskie reprezentował też Kancellár z Somló, obecny również na naszej degustacji rok temu. To jedno z nowych nazwisk w tej historycznie uznanej, ale przecież bardzo małej apelacji. Szybko nadrabia dystans do regionalnych klasyków, takich jak Kreinbacher czy Fekete.
Nieoficjalnie pojawił się nawet pikantny Juhfark 2021. Ale najciekawsza była minidegustacja pionowa tutejszego furminta. Od jeszcze mocno zielonego, ściśniętego, ale niewątpliwie mineralnego 2021, przez 2019, aż po już lekko jesienny, ale wciąż pełen kwasowego wigoru i bazaltowego pieprzyka 2016.
Na tym samym stole swoje wina prezentowała również tokajska winiarnia Harsányi. Znana jest z kilku edycji Dnia Tokaju, choć wciąż czeka na importera w Polsce. Uprawia winnice na północno-wschodnim skraju regionu, w chłodniejszych siedliskach, takich jak Ciróka. Stąd pochodzi doskonały Furmint 2022, muśnięty dębem, o fenomenalnej świeżości i mineralnej energii. W tych warunkach powstają też jedne z solidniejszych tokajskich bąbelków, jak pokazał Tokaji Brut Nature 2021.

Na degustacji nie mogło zabraknąć węgierskiego specjalisty Rafa-Wino z Nowego Sącza. I choć zaprezentował tylko wycinek swojego portfolio, naprawdę mogły spodobać się takie etykiety jak Juliet Victor Furmint Birtok 2019. Jeden z pierwszych roczników tej młodej, ambitnej winiarni trzyma się mocno i zaleca świetnie zintegrowaną strukturą (76,99 zł).
Szkoda, że zabrakło furmintów z pojedynczych winnic. Ale nawet niedrogi i na papierze już za stary, a w rzeczywistości całkiem energiczny solidny Furmint Boarding Pass 2018 zrobił dobre wrażenie (53,99 zł). To samo można powiedzieć o jednej z kultowych etykiet tokajskiej młodej fali – Tokaj Nobilis Furmint Barakonyi 2019. Wino powoli dojrzewa ku nutom orzechowym, pikantnym, ale wciąż jest rześkie i mineralne (98,99 zł).
Świetnym furmintem na lato jest jabłeczny, soczysty, czyściutki Furmint Bio 2023 (58,99 zł). Wreszcie trzy etykiety z Somló ze znanej już zeszłorocznej edycji imprezy Kőfejtő, w tym świeża, mimo 6 lat na karku, kompozycja różnych odmian pod wodzą Furminta Somlói Cuvée 2018 (64,99 zł) oraz zaskakująco smaczne, świeże, owocowe wino… czerwone Vörös 2019 (89,99 zł).
Jestem fanem win Gróf Degenfeld od dekady, gdy styl tej zasłużonej winiarni przeorientowała enolożka Vivien Ujvári (dziś u Barty). W winach pojawiło się więcej soczystości, dojrzałości i intensywności owocu, umiejętnie wspartego lekkim cukrem resztkowym. Dzięki temu podstawowe wina jednoszczepowe – obok Furminta 2023 (65,99 zł) również Hárslevelű 2023 i Muscat Blanc 2023 są naprawdę charakterne i atrakcyjne w swoich umiarkowanych cenach. Być może nawet bardziej niż dwie butelki z pojedynczych winnic, Hárslevelű Terézia 2023 (96,99 zł) i Furmint Zomborka 2022 (96,99 zł). One na razie, mimo dobrej materii, pozostają pod silnym wpływem dębiny. W kategorii win o świetnej relacji jakości do ceny zwracam też uwagę na Sweet Szamorodni 2022 (8,7,99 zł).
Co tam panie u Dereszli? Ta wielka winiarnia, która półtorej dekady temu wtargnęła do tokajskiej elity serią imponujących słodkich Aszú, ostatnio nie może znaleźć swojej drogi. Jej słodycze są wciąż dobre, ale już tak nie zachwycają. Wina wytrawne wahają się od niezłych supermarketowych do mało przekonujących premium. W Warszawie pokazali trzy dobre wina. Sparkling Brut 2021 o mocnej strukturze i przekonującej drożdżowej nucie (49,99 zł). Młodego jeszcze, ale obiecującego Furminta Selection 2022, bez nadmiaru dębu, z kwasową energią i cytrynową mineralnością. Wreszcie Aszú 5 Puttonyos 2019, który potwierdził dobre notowania tego rocznika (134,99 zł). (Czekam na 6-kę z tego roku…)
A Aszú 6 Puttonyos 2016 od Disznókő! Cóż to jest za wino!! Wybitna struktura (11 g kwasu) rocznika 2016 nadaje mu niebywałej energii. Ale koncentracja owocu – jak zawsze u tego winiarza w bladym, purystycznym, cytrusowym, „francuskim” stylu – jest wybitna (361 zł). Przejdzie do annałów jako jeden z wielkich roczników producenta, a przecież konkurencja jest tu zacięta. Na tym tle trudno było wyróżnić się, mimo dobrego owocu, prostemu Szamorodni Sweet «1413» 2021.
Z win wytrawnych bardziej przemówiła do mnie klasyczna prostota i godny zaufania mineralny owoc Furminta 2023 (89,99 zł) niż lekko podbeczkowana kompozycja Furminta i Hárslevelű pod nazwą Inspiration 2022.
Hétszőlő to winiarnia dobrze zadomowiona w Polsce dzięki obecności od paru lat w katalogu Vininovy. Zwykle wina te – delikatne dzięki lessowym glebom góry Tokaj, gdzie mieszczą się winnice, subtelne, czasem wręcz niedopowiedziane – często nie wypadają świetnie w degustacjach porównawczych. Ale tym razem Szamorodni Sweet 2020 (z certyfikatem ekologicznym, jak cała tutejsza produkcja) wręcz mnie zachwycił cytrusowo-pigwową ekspresją i gęstą fakturą. Jest to z pewnością najlepszy rocznik tego wina, jaki próbowałem, zdecydowanie bardziej godny uwagi od prostego Late Harvest 2021. Aszú 5 Puttonyos 2014, funkcjonujące na rynku od dłuższego czasu, trzyma się świetnie dzięki mocnej kwasowej strukturze i umiarkowanej słodyczy. Stopniowo staje się w odbiorze winem niemal półsłodkim, do sera albo głównych dań.
Trudno nie czuć sympatii do przemiłego, a przy tym przedsiębiorczego Istvána Matyasovszkiego. W zasadzie w pojedynkę dźwignął z ruin dworek Kincsem Kastély w miasteczku Tolscva i zrealizował swoje marzenie o produkcji win tokajskich. Oferuje szeroki wybór zarówno win jednoodmianowych, jak i mieszanek i to często z kilkuletnim starzeniem w butelkach: 2018, 2016, 2015… Nie wyszło to najlepiej w przypadku Sweet Szamorodni 2017, natomiast Dry Furmint 2018 nadal ma sporo świeżości. Podobnie jak – a to naprawdę zaskoczenie w tak wilgotnym roczniku – Birtok Bor Off-dry 2016.

Oremus – jeden z pionierów Tokaju, wypuszczający nadzwyczajne wina słodkie i wytrawne od lat 90. – świętował warszawską imprezą zmianę polskiego importera (z katalogu Winkolekcji przeszedł do DeSabor). Flagowy wytrawny Furmint Mandolás 2022 pokazał się w świetnej formie. Poza Sauską nie ma dziś w Tokaju Furminta bardziej burgundzkiego, korzystającego szczodrze z dobrodziejstw nowego dębu, z niezwykle podkreśloną cytrynową strukturą i głęboką nutą mineralną. Na tym tle Late Harvest Cuvée 2023 wypada solidnie, ale nieco prozaicznie i funkcjonalnie. Natomiast Aszú 5 Puttonyos 2018 mógł z pewnością się podobać nawet w tak młodocianym wieku. Skórka cytrynowa, galaretka owocowa, przepiękny balans oparty na wysokiej kwasowości. Koniecznie do odłożenia do piwnicy.
Skoro mowa o winiarni Sauska, jest dla mnie zdumiewające, że ten producent – jeden z wybitniejszych na Węgrzech, z doskonałymi wynikami w bieli, czerwieni, bąbelkach i słodkościach – nie może znaleźć dobrego dużego importera w naszym kraju. Cztery zaprezentowane wina reprezentowały bardzo wysoki poziom. Owszem, Sauska Brut NV to wino, mimo drożdżowej głębi, cokolwiek prozaiczne (prawdziwe emocje zapewnia tutaj rocznikowy Tokaj Furmint Extra Brut). Ale już mieszany z kilku winnic Furmint 2023, a zwłaszcza single vineyard Furmint Medve 2021 to naprawdę ekstraklasa. Ten fermentowany w dębie furmint pełen jest iście burgundzkich niuansów drożdży, masła, tostów, słonej mineralności; wszystko oparte na znakomitej koncentracji. No i hedonistyczne, konfiturowe, ale i świeże, precyzyjne Aszú 5 Puttonyos 2019…

Patrícius to klasyk tokaju, od lat wspaniale reprezentowany w Polsce przez importera Danubia Fine Wines. W ostatnich latach enolog i dyrektor Péter Molnár znacząco rozwinął gamę win wytrawnych. W Warszawie spróbowaliśmy Furmint Selection 2022, który jest jeszcze w wieku licealnym. Potrzebuje czasu, by wtopić swoje (wszak delikatne) nuty dębowe. Late Harvest Katinka 2021 jak zawsze reprezentował solidny poziom, choć nie jest to wino emocjonujące. Emocje zaczynają się od Aszú 5 Puttonyos 2018 (na to wino jeszcze moim zdaniem za wcześnie). Kulminują zaś w Aszú 6 Puttonyos 2016, gigantycznym, arcyklasycznym, elegancko utlenionym tokaju o porażającej strukturze kwasowej. A spod lady Sławek Hapak nalewał jeszcze starsze roczniki…

Na stoliku Fermentu zaprezentowaliśmy wina producentów, którzy nie mogli przyjechać do Warszawy, ale wzięli udział zdalnie. Wśród nich znany już od lat w Polsce z katalogu Vini e Affini Samuel Tinon, mistrz Szamorodnego wytrawnego i słodkiego. Tym razem zaprezentował jednak tylko wina stołowe. Furmint Birtok 2021 ze sporym kwasem i charakterystyczną furmintową pikanterią to dobry wybór na co dzień, do jedzenia. Doskonały rocznik dzisiaj jest w szczycie formy (135 zł).
Kontrastowało z nim wino Tinon Blanc 2020. To czyste Hárslevelű z niskim alkoholem (11 proc.) i lekko naftową nutą à la riesling, a do tego 16 g/l cukru resztkowego (135 zł). Natomiast Furmint Szent Tamás 2021 to już tokajska ekstraklasa. Głębia wulkanicznej mineralności, koncentracja owocu, energia nieco zielonej, ale już powoli integrującej się kwasowości (9 g/l)! (219 zł).
No i dwaj winiarze na razie nieobecni na polskim rynku. Pál Espák na co dzień jest agronomem dużej winiarni Pajzos. W rodzinnej posiadłości w Hercegkút robi serię naprawdę ciekawych, klasycznych win tokajskich. Na ich czele stoi Helle Sparkling Brut 2021, udanie wpisujący się w żywiołową modę na tokajskie bąbelki. Warto też wspomnieć parę win z serii Supreme. Półwytrawne, wyraźnie zbotrytyzowane, utlenione Hárslevelű 2023 w stylu lat 90. oraz znacznie żywszy, lekko dębowy, ale pokazujący dobry potencjał Furmint 2023.
Natomiast Château Mate to jedna z niewielu w Tokaju winiarni „naturalnych”. Producent znany jest z autorskich, nieco szalonych (i szalenie kosztownych, co rzadkie w tym regionie) cuvées. Spróbowaliśmy trzech. Jesus #3 2021 łączy bogactwo pieczonego jabłka z cukrem resztkowym i mineralnością. Nature #2 2020 to wino w zdecydowanie dzikim, naturalistycznym stylu z nutami drewna i ściółki leśnej. Bodaj najbardziej przekonująco zaprezentowało się Nature #1 2019. Orzechy i rodzynki z kontrolowanej oksydacji tworzą tu bogatą ramę dla ładnej opowieści o furmintowej skalności.
Wreszcie Pajzos – tokajski klasyk od wczesnych lat 90.. W ostatnim czasie zmienił się tu zespół produkcyjny i większy nacisk – z rynkowej konieczności – położono na wina wytrawne. Jestem dobrze nastawiony do prostego, ale rześkiego i szczerego Furminta T 2022 z jego nutami zielonego jabłka. Natomiast beczkowany Furmint Selection 2021 to propozycja dla wielbicieli mocnych smaków. Chyba dębu jest tu jednak za dużo. Bardzo dobrej klasy Aszú 6 Puttonyos Legend 2017 to najlepsze wino słodkie ostatnich lat u Pajzosa. Jest przepełniony słodką morelą, ale i pigwową kwasowością, ze znakomitą jakością szlachetnej pleśni. Do picia dziś i za 10 lat.
No właśnie – pijmy tokaj! To jedyne w swoim rodzaju wino wciąż się rozwija i oferuje naprawdę wspaniałe smaki w rozsądnych cenach.
