Na fali popularności #2016challenge postanowiłam sprawdzić, jakie trendy i mody były najważniejsze dla branży winiarskiej dekadę temu. Które z nich wciąż są aktualne, a które nie wytrzymały próby czasu?
Inka Wrońska, fot. Walls Io / Unsplash
Podobno – zgodnie z danymi TikToka – na początku roku 2026 liczba wyszukiwań hasła „2016” wzrosła o 425 proc. I to tylko w ciągu jednego tygodnia! Mikrotrend #2016challenge spodobał się użytkownikom na tyle, że w sieci pojawiło się mnóstwo zdjęć (także tych z okropnymi filtrami z psią mordką) i filmików wrzucanych przez użytkowników platform społecznościowych równą dekadę temu.
Sama akurat oparłam się #2016challenge i nie faszerowałam prywatnego FB czy IG zdjęciami sprzed 10 lat. Jednak na fali popularności tej zabawy postanowiłam sprawdzić, jakie trendy winiarskie obowiązywały w roku 2016. Czy ktoś je jeszcze pamięta? I które po dziesięciu latach wciąż są aktualne?
#2016challenge: trendy ogólne
Alternatywy dla szampana
Jeśli prześledzić winiarskie trendy na 2016 rok, porównując wypowiedzi krytyków europejskich i amerykańskich, można zauważyć kilka podobieństw. Dziesięć lat temu po obu stronach oceanu prognozowano wzrost popularności budżetowych alternatyw dla szampana. (Artykuły na ten temat można znaleźć m.in. na amerykańskim portalu Wine Enthusiast i u Jamiego Goode na Wine Anorak). Chodziło wtedy przede wszystkim o niedrogie cavy i prosecco. Zapewniano również, że bąbelki będą coraz chętniej wybierane na co dzień, nie tylko przy szczególnych okazjach. Trend ten okazał się solidny i – jak widzimy – wytrzymał próbę czasu, a ostatnio rozszerzył się nawet o musujące wina bezalkoholowe.
Wino różowe
W 2016 roku Wine Enthusiast zapewniał, że – wreszcie! – wina różowe przestaną kojarzyć się z latem i wakacyjnymi selfikami na Instagramie. Zaczną być postrzegane jako trzecia pełnoprawna kategoria, obok białych i czerwonych. Autorzy portalu dowodzili też, że różowe wina zaczną budzić większą uwagę sommelierów i restauratorów. I tak właśnie się stało, co więcej, mimo obaw wielu krytyków, także i ten trend wytrzymał dekadę.
Wino naturalne
Belgijski Le Soir prognozował, że 2016 rok należeć będzie do win naturalnych. „Wymagający konsumenci i entuzjaści będą nadal skłaniać się ku tym bardziej uczciwym produktom: ekologicznym, biodynamicznym, naturalnym i pochodzącym od małych producentów” czytamy na stronie gazety. Z kolei amerykański Wine Spectator dowodził (styczeń 2016), że nastąpi „odwrót konsumentów od win naturalnych”. Autorzy nie twierdzili jednak, że wina niskointerwencyjne stracą popularność w ogóle. Pisali jedynie, że „konsumenci będą coraz bardziej świadomi, zaczną dostrzegać różnicę między dobrze zrobionymi solidnymi winami a winami z wadami, zdając sobie sprawę, że niezależnie od pochodzenia i metod, istnieją tylko dwa rodzaje wina – dobre i złe”. Podobnie do sprawy podchodził brytyjski krytyk winiarski Jamie Goode. „Wina naturalne nie umarły – będą się nadal rozwijać, choć raczej nigdy nie staną się mainstreamowe” pisał.
Trendy specyficzne dla poszczególnych krajów (wybrane przykłady)
Stany Zjednoczone
W 2016 roku uwaga konsumentów skupiła się na droższych winach z Australii i Nowej Zelandii (wg Wine Enthusiast). Eksport win w cenie powyżej 10 dolarów za butelkę znacznie wzrósł (Australia o ponad 20 proc., Nowa Zelandia 14 proc.). Z kolei według amerykańskich sommelierów rok 2016 należeć miał do win z Hiszpanii. Działo się tak z uwagi na poszukiwanie dobrych połączeń dla coraz popularniejszej kuchni hiszpańskiej i południowoamerykańskiej. W świadomości amerykańskich restauratorów i konsumentów pojawiły się wtedy także mniej znane hiszpańskie regiony winiarskie, m.in. Jumilla.
Belgia
W 2016 roku za jeden z najciekawszych fenomenów uznano dywersyfikację światowego rynku winiarskiego. „Wkraczają nań nowe regiony z naprawdę doskonałymi winami: Europa Wschodnia, Liban, Armenia czy Turcja” (Le Soir). Dziesięć lat temu belgijski wielbiciel wina, o ile chciał nadążać za trendami, miał już pełne prawo zachwycać się winami spoza klasycznych krajów winiarskich. A przynajmniej powinien od czasu do czasu ich próbować.
Wielka Brytania
Opracowane przez Jamiego Goode trendy na 2016 zakładały m.in. „wzrost popularności jaśniejszych win czerwonych”, „rosnącą popularność win z odmian gamay i chenin blanc”, zainteresowanie konsumentów „poważniejszymi winami różowymi”, „stabilny wzrost kategorii win musujących” (w tym oczywiście brytyjskich) oraz „zrozumienie, że Kanada to coś więcej, niż tylko wino lodowe”. Goode prognozował też, że jednym z mocnych trendów w środowisku restauratorów będzie większa dostępność win na kieliszki. Nie tylko w wine barach, ale także restauracjach.
Niemcy
Tu rok 2016 miał się stać czasem powrotu do korzeni, zarówno w winiarstwie, jak i gastronomii. Trend ten, który z powodzeniem przetrwał do dziś, nie tylko zresztą w Niemczech, streszczano w słowach „Es war einmal…” (Dawno, dawno temu). Chodziło o ponowne docenienie „starych odmian winorośli i powrót do dawnych metod uprawy i produkcji” (Erwin Seitz, dziennikarz, krytyk gastronomiczny). W 2016 roku w Niemczech wiele pisano także o wzroście popularności win niskointerwencyjnych i biodynamicznych. Świadomi konsumenci mieli poszukiwać tzw. kupaży polnych (gemischter satz) oraz interesować się winami, które dojrzewały w amforach.
Polska
Pierwsze polskie wino trafiło do oficjalnej sprzedaży w 2008 roku. Jakie trendy zarysowały się po kilku latach, czyli w 2016? Jak przypomina autor Fermentu i specjalista od polskich win, Maciej Nowicki, to właśnie w 2016 roku liczba zarejestrowanych winnic w naszym kraju po raz pierwszy przekroczyła setkę (precyzyjnie – działały wtedy 103 winiarnie), a powierzchnia nasadzeń zbliżyła się do 200 hektarów (194).
W 2016 roku do debiutu przygotowywała się małopolska Winnica Wieliczka. Podczas degustacji w jednej z podziemnych sal kopalni Wieliczka zaskoczenie wywołał prezentowany tam merlot – pierwszy taki z polskiej winnicy.
Wydarzeniem połowy roku była z pewnością huczna premiera pierwszej w historii rocznika, a dziś już kultowej Ultry, macerowanego johannitera z Domu Bliskowice. Na wydarzeniu pojawiła się chyba cała polska branża winiarska.
Koniec roku 2016 przyniósł być może największą sensację: do sklepów sieci Lidl trafiła Polka. Było to pierwsze polskie wino dostępne na szerszą w sklepach wielkopowierzchniowych, w dodatku wyprodukowane specjalnie dla Lidla. Minęło dziesięć lat – i polskie wina bez kłopotu można już kupić w wielu marketach, nie tylko w Lidlu. Natomiast sama Polka – paradoks? – zniknęła z półek już parę lat temu.
