Sprawdzą się w długie zimowe wieczory i będą pasowały do nieco cięższej zimowej kuchni. Na jakie wina z Lidla warto zwrócić uwagę w grudniu?
Wojciech Bońkowski MW
Trzy kraje, trzy różne wina. Dwa czerwone: z Portugalii i Włoch, jedno białe z Hiszpanii. Przedstawiamy wybrane etykiety, które w grudniu będzie można znaleźć na półkach sieci Lidl.
Wina z Lidla: degustacja
88 Coop. Paniza Cariñena Fábula de Paniza Garnacha Blanca 2024

Paniza zawsze była jedną z solidniejszych marek wśród wielu tanich win hiszpańskich z drugorzędnych apelacji obecnych na półkach Lidla. Akurat w przypadku tej marki owo sakramentalne 16–18 zł było zazwyczaj dobrze wydane. Tyczyło się to jednak win czerwonych, natomiast teraz na półkach sieci pojawiła się wersja biała, z najpopularniejszej we wschodniej Hiszpanii odmiany. Jak to z garnachą, wino mało pachnie owocami – pojawia się trochę renety – dużo tu natomiast ziół, orzechów, a nawet… ryżu. W smaku wino spodoba się szerokiej polskiej publiczności z uwagi na delikatną kwasowość, łagodny, choć wytrawny owoc i ogólną smaczność. Będzie w sam do jesiennych potraw z grzybami, kaszą czy kapustą. W tej cenie (16,99 zł) – zdecydowanie dobre!
86 Herdade Monte de Cal Almocreve Reserva 2021

Tania Portugalia to zwykle bastion Biedronki, ale Lidl od lat pokazuje, że w tej kategorii też potrafi wyszukać coś ciekawego. Mieszanka z ciepłego Alentejo pod wodzą szczepu tempranillo (tu zwanego aragonês) podrasowana została wyraźnym aromatem beczki, ale ma też całkiem sporo owocu i znacznie autentyczniejszą portugalską nutę eukaliptusa i mielonego pieprzu. Całość jest miękusia, w sam raz na długie zimowe wieczory z filmowym seansem – nie doszukujcie się tutaj wielkiej głębi, struktury ani ekspresji terroir, ale w swojej cenie 17,99 zł daje frajdę.
83 FE.VI. Puglia Susumaniello Feudi del Duca 2023

Włoska Apulia z pewnością znalazła w Polsce swoją ziemię obiecaną. Nie tylko dla swoich licznych, lepszych i gorszych primitivo, ale też blendów pod hasłem „appassimento”, „doppio passo” i wszelakich innych, naśladujących valpolicellę ripasso, by smakować jeszcze słodziej, jeszcze gładziej i z jeszcze wyższym alkoholem. Do tego celu zaprzęga się różne apulijskie szczepy, takie jak negroamaro czy malvasia nera. Pierwszy raz widzę natomiast, żeby użyto do tej mało śmiesznej zabawy bardzo rzadkiego (i skłaniającego się raczej ku świeżości) susumaniello. A jednak! Powab naszych złotówek w dobie powszechnego kryzysu na rynku wina jest nieodparty.
Zatem z kronikarskiego obowiązku. Barwa ciemna, purpurowa, zapach intensywny, zdecydowanie dżemowaty (czarna porzeczka), z nutą nie tylko buraka, ale i jakiejś ziemistej pleśni. Smak zgodny z wzorcem, to znaczy znów konfiturowy, mocno alkoholowy (na etykiecie 14,5 proc.), ale do tego z paździerzową wysuszającą taniną. Mamy więc dżem i palącą gorycz za jednym zamachem, natomiast zero ogłady czy powagi. A cena 46,99 zł dawała nadzieję na coś dobrego.
Źródło win: zakup własny autora
Sprawdźcie też nasze rekomendacje zimowych win z Biedronki.
