W ostatnich dniach zdążyliśmy już przeżyć solidne przymrozki, intensywne opady śniegu i deszczu, roztopy oraz ponowny powrót zimy. Myśląc o winie na taką pogodę, szukamy czegoś pełnego, o mocniejszej budowie. Śpieszę więc donieść, że do Biedronki trafiło właśnie kilka nowości.
Tekst i zdjęcia: Maciej Nowicki
Poprzedni opisywałem wina z Biedronki na początku października – już wtedy pogoda pozostawiała wiele do życzenia, a my, zamiast orzeźwiających win białych zaczęliśmy się rozglądać za czerwonymi, często takimi o naprawdę solidnej strukturze. Także i Biedronka dostrzegła ten trend. Na jej półkach – przynajmniej w czasie mojej wizyty – próżno było szukać białych nowości. Znalazłem za to kilka intrygujących czerwieni, z których trzy prezentuję w dzisiejszym tekście.
Wina z Biedronki: degustacja
86 30Wishes N.V. Tempranillo Neleman Wines (Hiszpania)

Zaczynam od wina, które może stać się hitem i to nie tylko z uwagi na zawartość butelki. Uwagę przyciąga bowiem już sama butelka. Nazwa „30Wishes” nie jest przypadkowa. Na etykiecie, w specjalnych kwadracikach, możemy zaznaczyć, do kogo kierujemy swoje życzenia (m.in. do przyjaciela, sąsiada, partnera, ale i Świętego Mikołaja), czego im życzymy lub z jakiego powodu gratulujemy (awans, nowy dom, rocznica czy… apokalipsa); jest też miejsce na podpis (brat, papież, wróg).
Co więcej, do każdej butelki dodane są cztery naklejki, za pomocą których możemy nasz wybór oznaczyć. Zabawa sama w sobie jest świetna, w dodatku po otwarciu butelki okazuje się, że mamy do czynienia z winem niezłej jakości. To tempranillo, mimo braku rocznika, jest naprawdę smaczne. W bukiecie czerwone owoce i czerwony pieprz, w smaku zaś wiśnia, trochę jeżyny i sporo przyprawowych akcentów, jest też delikatne podbicie nutami dębowymi (choć o czasie dojrzewania w beczce próżno szukać jakichkolwiek informacji). Całość się broni, będąc niezłym wyborem także na towarzyskie spotkanie. (26,99 zł)
85 Malbec Dry Reserve 2023 Grupo Peñaflor (Argentyna)

Muszę przyznać, że nie zawiódł mnie także reprezentant Argentyny; doceniam (podobnie jak w przypadku recenzowanego wiosną chardonnay), że na etykiecie podano informacje nie tylko o roczniku i producencie, ale także także o odpowiedzialnym za całość enologu (to Stephen Damien McEwen).
Wszystko zgadza się także od strony aromatów. Mamy tu wiśniowo-fiołkowy bukiet i kontynuację tych nut w smaku, gdzie dochodzą jeszcze nuty śliwki i dojrzałych malin oraz beczkowe i przyprawowe akcenty. Finisz jest wręcz pikantny, choć krótki – i to była właściwie jedyna wada wpływająca na końcową ocenę. W relacji jakości do ceny jest to bardzo dobry wybór. (19,99 zł)
83 Pinotage 2025 (Republika Południowej Afryki)

Nie będę nawet ukrywał, że pierwszym powodem wyboru tego właśnie wina był jego rocznik – to znak, że do Europy trafiają już pierwsze najświeższe butelki z Nowego Świata. Ekscytacja przykryła jednak uważność, bo dopiero przy degustacji zorientowałem się, że mam do czynienia z winem reprezentującym kategorię półsłodką. Samo w sobie nie jest to niczym złym, w końcu czerwień z wyraźniejszym cukrem resztkowym nie musi oznaczać jakościowego dramatu. Pod warunkiem, że zadba się o odpowiedni balans. Niestety, tutaj nie jest z tym najlepiej. Mimo soczystych, wręcz powidłowych aromatów czerwonych owoców, równowaga mocno kuleje, a słodycz atakuje zewsząd. Cóż, pierwsza próba najnowszego rocznika nie okazała się spektakularnym sukcesem. Nie wątpię jednak, że wino to ma cechy poszukiwane przez sporą grupę odbiorców w naszym kraju. (17,99 zł)
Wina z Biedronki, jedno białe i dwa czerwone, o solidniejszej budowie recenzowaliśmy także TUTAJ.
