Buchette del vino powstały w XVI wieku, kiedy to zezwolono posiadaczom ziemskim z Toskanii sprzedawać własne wina bezpośrednio z miejskich siedzib, przez niewielkie okienka wykute w ścianach budynków.
Tekst i zdjęcia: Tomasz Prange-Barczyński
Większości winnych okienek we Florencji, zwanych buchette del vino, w ogóle nie zauważamy, zapatrzeni w imponujące kopuły kościołów, wiekowe sgrafitti pokrywające ściany pałaców, barwne witryny współczesnych sklepów. Znajdują się zwykle na wysokości nieco ponad metra nad ziemią i rzadko wyróżniają czymś szczególnym. Tymczasem buchette przez blisko cztery stulecia stanowiły arcyważne punkty zaopatrzenia w wino stolicy Toskanii i innych miast regionu.
Według stowarzyszenia kulturalnego Buchette del Vino we Florencji takich okienek jest około 180. Większość znajdziemy w historycznym centrum miasta, wewnątrz starych murów. Podobno żadne nie jest takie samo, choć do złudzenia się przypominają. Okolone kamiennym łukiem otwory w ścianach pałaców i kamienic mają zwykle około 30 cm szerokości i niewiele więcej wysokości. Dziś zazwyczaj są ślepe, zamurowane; czasem zamiast tynku czy cegieł widać zawarte drewniane okienko. W większości nie służą absolutnie do niczego – choć florenccy streetartowcy lubią ozdobić je oryginalnym grafitti lub osobliwą wlepką. Niefrasobliwi uliczni pijacy zostawiają w nich czasem butelkę po piwie. Jeśli jednak zaczniecie je dostrzegać, odkryjecie przy każdym mosiężną tabliczkę z logo wspomnianego wyżej associazione. Dostrzeżecie także subtelne różnice. Szkoda tylko, że niemal nigdy nie znajdziecie w nich już wina.

Za sprawą Medyceuszy
Kiedy w 1532 roku Republika Florencji została decyzją papieża Klemensa VII (właściwie Giulio de’ Medici, co wiele tłumaczy) przekształcona w rządzone przez Medyceuszy księstwo, możny ród zezwolił bogatym posiadaczom ziemskim z Toskanii sprzedawać tłoczone przez siebie wino bezpośrednio z miejskich siedzib, przez niewielkie okienka wykute w ścianach budynków. Proceder kwitł nawet po wygaśnięciu linii panującej familii de’ Medici w 1737 roku i trwał aż do początków XX wieku. I choć od stu lat większość buchette del vino pozostaje zamknięta, nikt ich nie likwiduje. Wręcz przeciwnie, zostały otoczone opieką, część nawet odnowiono i oznakowano. Dla wielu rodzin są wręcz przedmiotem dumy. Przy via de’ Bardi, na ścianie pałacu rodu Capponi związanego od lat z Polską za sprawą Tessy Capponi-Borawskiej, wmurowano wręcz nową kamienną tablicę z napisem Cantine Capponi, nazwą rodzinnej winiarni działającej opodal Greve w Chianti Classico.



Kieliszek z okienka
W ostatnich latach kilka buchette wskrzeszono. Pełnią one jednak rolę nie tyle sklepu z winem, co przeznaczonego dla mniej wybrednych turystów mikro wine baru. Niekiedy oferta potrafi jednak zaskoczyć. Wiosną 2024 roku studiowałem listę win serwowanych przez okienko należące do restauracji Pietrabianca przy Piazza dei Peruzzi. Znalazłem na niej chianti classico Frescobaldich, anonimowe vino nobile z Montepulciano, prosecco, a nawet szampan Autreau za skromne 18 euro za calice, o aperol spritzu i negroni nie wspominając. W sumie otwartych na nowo buchette jest dziś we Florencji trzynaście. Ich pełną listę z adresami znaleźć można na stronie stowarzyszenia.

Warto też pamiętać, że winne okna tworzono także poza stolicą Toskanii. Do dziś można oglądać je np. w Fiesole, Lucce, Pistoi, Prato, San Gimignano czy w Sienie. Jest ich w sumie aż 121.
Nawet jeśli zamknięte buchette del vino wzbudzają tylko niezaspokojone pragnienie, warto wybrać się na spacer ich szlakiem. Tym bardziej że we Florencji trasa ta doprowadzi was prędzej czy później do normalnego wine baru.
