Czy można świadomie zrezygnować z marki, która przynosi miliony? Zdecydowanie tak, o ile ma się w zanadrzu wybitnej jakości winnice oraz chęć i umiejętności właściwej ich interpretacji. Winiarnia Andreola jest tego koronnym przykładem.
Tomasz Prange-Barczyński, fot. Andreola
Łącząca Valdobbiadene z Conegliano szosa lokalna SP32 stanowi granicę między niebem a piekłem. Tak przynajmniej uważa Umberto Marchiori, jeden z najciekawszych producentów prosecco, podnoszący to popularne wino do rangi terroirystycznego majstersztyku. Inferno to oczywiście rozległa równina, rozciągająca się u stóp przedalpejskich stoków. Obsadzona wydajnymi winnicami pełnymi glery dającej setki milionów litrów lekko słodkawego, pozbawionego charakteru przemysłowego musiaka.
Powyżej „trzydziestkidwójki” zaczyna się paradiso: mozaika setek mniejszych i większych, często bardzo stromych wzgórz z wyrzeźbionymi ręką człowieka, malowniczymi wstęgami tarasów wyglądających z lotu ptaka jak poziomice na mapie. W trudnych warunkach uprawy heroicznej, jak mówią sami winogrodnicy, powstają najwybitniejsze wina musujące w regionie. Często z pojedynczych siedlisk o indywidualnym charakterze, znanych jako rive. Umberto cieszy się, że dziedziczy po babci, która, jako dziewczyna, wiele dekad temu dostała od rodziców w posagu trudno dostępną stromą działkę na jednym z najwyżej położonych wzniesień. Jej brat, w końcu mężczyzna, otrzymał o wiele cenniejszą, jak zdawało się wówczas rodzinie, łatwą w uprawie parcelę na płaskim… Ot, chichot historii. Wspomniałem tę opisaną przeze mnie w Rieslingu i tapasach opowieść, degustując wina innego świetnego interpretatora rive, Stefano Poli z winiarni Andreola.

Jedna litera różnicy
Od 2009 roku górski obszar miedzy Conegliano a Valdobbiadene cieszy się szczególną ochroną prawną. Pisaliśmy o tym w Fermencie wielokrotnie, ale dla przypomnienia warto powtórzyć. Na terenach Wenecji Euganejskiej i okolic wykorzystano wreszcie potencjał, jaki daje dwustopniowa hierarchia systemu DOC(G) we Włoszech. Szeroka strefa na płaskich terenach, ciągnąca się od Triestu po Padwę, należy do „prostszej” DOC Prosecco (36 130 ha). Parokrotnie mniejszy, górzysty fragment powyżej SP32 ma status DOCG Prosecco Superiore Conegliano Valdobbiadene (8385 ha). Szansy tej nie wykorzystano np. w Toskanii, gdzie ten sam wysoki status DOCG ma zarówno dające jedne z czołowych wcieleń sangiovese Chianti Classico, jak i będące źródłem wielu bardzo przeciętnych win DOCG Chianti.
Mimo tych rozróżnień, samo słowo „prosecco” budzi skrajne emocje, zarówno wśród winiarzy, jak i konsumentów. Masy nastawione są na ogół entuzjastycznie i nie brak producentów skłonnych ten potencjał wykorzystać. Tylko w zeszłym roku powstało 667 milionów butelek DOC Prosecco (przy 98 milionach DOCG Valdobbiadene-Conegliano). Kojarzone z masowym produktem niskiej jakości – co często, choć nie zawsze jest prawdą – ściąga na siebie odium bardziej wyrafinowanej części winolubów i kładzie się cieniem na całej kategorii. Dość powiedzieć, że wspomniany Marchiori już kilka lat temu powiedział mi, że całkiem poważnie rozważa wycofanie swoich win z systemu apelacyjnego, bo używanie nazwy „prosecco” działa w jego przypadku kontrproduktywnie.
Słówka „prosecco” nie znajdziecie też na etykietach, ani w materiałach promocyjnych prawdziwego bohatera tego tekstu, winiarni Andreola.

Na zboczach rive
To nie jest bardzo stara historia. Zaczęła się w 1984 roku, gdy Nazzareno Pola postanowił założyć winiarnię w Cole San Martino, oczywiście przy słynnej SP32. Konsekwentnie skupował kolejne działki na zboczach obsadzone winoroślą – sumie 250 parceli o łącznej powierzchni 110 ha, co daje dobre wyobrażenie o charakterze siedliska. Na wzgórzach między Conegliano i Valdobbiadene nie ma miejsca na wielkie uprawy.
Z czasem do ojca dołączył syn, Stefano. Zmieniało się też podejście do samych winnic. W 2009 roku nie tylko wyodrębniono strefę DOCG. Rozmachu zaczął nabierać też projekt rive, pojedynczych siedlisk o indywidualnych cechach geologiczno-topograficznych. Co ambitniejsi winiarze postanowili butelkować wina z takich parceli – niejako w opozycji do masowego homogenicznego prosecco z nizin. W sensie technicznym rive to coś więcej niż „pojedyncza winnica”. Można porównać je do konceptu contrade na Etnie, pieve w toskańskim Montepulciano, czyli tzw. unità geografica aggiuntiva (UGA) – dodatkowego określenia geograficznego.
43 rive zajmują w sumie 80 proc. apelacji, te najlepsze mają nachylenie stoku przekraczające nawet 35 proc., a uprawę porastającej ich winnej latorośli określa się jako heroiczną. Tak jak ma to miejsce w przypadku winiarni Andreola, która stała się pierwszym w regionie członkiem CERVIM – Centrum Badań, Studiów i Promocji Winiarstwa Górskiego. Spośród rozległego portfolio firmy, gdzie oprócz klasycznych pozycji z Valdobbiadene jest też miejsce na eksperymentalne wina robione metodą tradycyjną z pinot noir i chardonnay uprawianych w Dolomitach pod Belluno na 650 m n.p.m. czy bąbelkach z pobliskiego DOCG Assolo, na szczególną uwagę zasługują właśnie rive. Jest ich w sumie siedem i każda z etykiet ma na celu ukazanie subtelnych różnic między poszczególnymi mikroterytoriami.
Stefano Pola, podobnie jak Umberto Marchiori, nie przepada najwyraźniej za słowem „prosecco”. Nie znajdziecie go ani na stronie producenta, ani nawet na etykietach win Andreola (wyjątkiem jest Akelum Asolo Prosecco Superiore), które jako nazwę apelacji podają DOCG Valdobbiadene. I już! Bo to zdecydowanie coś więcej niż po prostu „prosecco”.
Andreola: degustacja win
92 Andreola Valdobbiadene Superiore di Cartizze Dry 2024

Jedyne grand cru w całym regionie, w klasycznym dla siebie stylu z wyższym dosage (26 g/l), a i tak w ataku dymno-kamienne, z bardzo oszczędnie wyczuwalnym słodkawym akcentem. Musująca skała. Wino świetnie zrównoważone, mineralne, przenikliwe, słodko-słone, z dobrze wkomponowaną w całość kwasowością. Cartizze to inna lektura – przepraszam producenta za użycie nielubianego przezeń terminu – prosecco, oryginalny styl, elegancja, górski chłód i… niesamowita frajda. (150 zł)
92 Andreola, Valdobbiadene, Aldaina Al Mas Rive di Guia Extra Brut 2024

Gospodarstwo na lawinie – tak można by dosłownie przetłumaczyć nazwę tego wina, które zadebiutowało rocznikiem 2023 po 10 latach studiów nad niuansami terroir prowadzonymi przez Stefano Polę i jego pracowników. Arcyglerowy, klasyczny aromat mineralnego wytrawnego prosecco (a jednak…) rozpięty między subtelnie słodką gruszką a skalnymi nutami czysto wapiennymi. Dobrze pieniste, lekko słone, całkowicie wytrawne na podniebieniu. Zaskakująco długie w swojej koronkowej, kruchej strukturze. (120 zł)
92 Andreola, Valdobbiadene, Marna del Bacio Rive di San Pietro di Barbozza Extra Brut 2024

Pierwszy w historii winiarni rocznik bąbelków z tej ultrastromej (80 proc.) parceli leżącej na wysokości 300-350 m n.p.m. Jeszcze bardziej skalne i oszczędne aromaty – czysty kamień w kieliszku. Na podniebieniu nutka rześkiej cytryny. Smukłe, doskonale pieniste, kremowe, górskie wino o mineralnym charakterze. Całkowicie wytrawne, wapienne, lekko słone i super eleganckie w swym skalnym chłodzie. (120 zł)
91 Andreola, Valdobbiadene, 26° 1° Rive di Col San Martino Extra Brut 2024

Wino z owoców glery (100 proc.) pochodzących z pierwszej, oryginalnej, wysoko (nawet 500 m n.p.m.) położonej działki będącej własnością Andreoli. Miękki, kwiatowy, uwodzicielski i bardzo odmianowy aromat zgrabnie podbity wyrazistą nutą skalną. W ustach wino świetnie pieniste, dobrze kwasowe (zero dosage!), ale też zgrabnie ułożone, o miękkich krawędziach. Oszczędne w aromatach, raczej kamienne, mineralne, chłodne. Bardzo eleganckie, kremowe, długie. (120 zł)
91 Andreola, Valdobbiadene, Mas de Fer Rive di Soligo Extra Dry 2024

Wino z siedliska leżącego między 300 a 500 m n.p.m. z dosage na poziomie 14 g/l. Ładnie zaokrąglone, pełne nut owocowych, jednocześnie, mimo ciut wyższej słodyczy, wciąż kapitalnie mineralne. Świetnie pieniste, wypełniające delikatnymi bąbelkami usta, rześkie, wciąż subtelnie kamienne, a w swej kategorii sprawiające wrażenie bardziej wytrawnego, niż jest w istocie. Idealne na późne niedzielne śniadanie z najlepszym z dostępnych croissantów. (120 zł)
91 Andreola, Valdobbiadene, Vigna Ochera Rive di Rolle Dry 2024

Rive dla początkujących, czyli jak połączyć mineralność z wyższym (24 g/l) dosage. Otóż ów rzeczywiście słodki owoc znajduje w Ocherze (winnica leży 250-450 m n.p.m.) genialny kontrapunkt w postaci słonej nuty kamiennej. Efekt – wyłącznie ideologicznie – przypomina słony karmel, a wino staje się intrygującym wyzwaniem dla sommeliera. A może wystarczy po prostu klasyczna włoska brioche z plastrem parmeńskiej szynki albo gorgonzolą dolce? Harmonia, elegancja, kontrast. (120 zł)
90 Andreola, Valdobbiadene, Col del Forno Rive di Refrontolo Brut 2024

Refrontolo leży 250 m n.p.m. Pochodzący stąd brut ma dosage na poziomie 7 g/l cukru. Wino przyjemnie krągłe, o nieco lemoniadowym, cytrusowym ataku, który szybko przechodzi w mineralne nuty wapienne. Zgrabnie pieniste, bardzo soczyste, rześkie, w idealnym momencie do picia. W porównaniu z innymi rive producenta wino bardziej zbudowane na owocu, nieco łatwiejsze, bardziej krągłe, ale wciąż wierne terroirystycznej filozofii domu. (120 zł)
90 Andreola, Valdobbiadene, Dirupo Brut 2024

Oszczędna, skalna, surowa glera (z niewielkim dodatkiem rzadkich lokalnych odmian, bianchetty i perery). Wino o idącej falą pienistości, czyste, słone, lekuchno tylko owocowe, a przy tym świetnie kwasowe i bardzo ładnie zrównoważone. Lekkie jak piórko, koronkowe, krynicznie czyste. Aperitif niemal idealny. (75 zł)
90 Andreola, Valdobbiadene, Dirupo Extra Dry 2024

Świetny, klasyczny extra dry z dosage na poziomie 15 g/l, które nie maskuje kamiennego charakteru wina. Subtelne musowanie, zgrabne białe owoce w tle i kapitalna, obok wyważonej kwasowości, słona nuta, która doskonale współgra z niuansem słodyczy. Niezwykle przyjemne. (75 zł)
Wina Andreola sprowadza do Polski Wine Service Group. Zdjęcia butelek: producent
