Eleganckie i finezyjne, wyjątkowo długowieczne, a przy tym świeże i zaskakująco nowoczesne – takie są słodkie wina z Burgenlandu.
Inka Wrońska, fot. OeWM / WSNA (na zdjęciu: okolice jeziora Nezyderskiego)
Austriaccy winiarze opowiadają historię pewnego niezwykle długowiecznego słodkiego wina, które przeszło do historii jako „wino Lutra”. Wyprodukowano je w 1526 roku w okolicy miejscowości Donnerskirchen w północnym Burgenlandzie, w majątku należącym do rodziny Rueberów, który następnie został przejęty przez baronów von Leisser. Nie sądzę, aby Marcin Luter kiedykolwiek go próbował – nazwa powstała później i ma raczej charakter kulturowy. Nawiązuje do czasów reformacji, w których wino powstało, i do protestanckiej tożsamości Donnerskirchen.
„Wino Lutra” zrobiono ze zrodzynkowanych winogron, co zostało opisane w odnalezionych w Donnerskirchen dokumentach. Można przypuszczać, że przypominało smakiem i stylem znane nam dziś Ruster Ausbruch lub TBA (Trockenbeerenauslese). Z jakiego było szczepu? Tego nie wiadomo.
Prawie sto dwadzieścia lat później, w 1653 roku, posiadłość von Leisserów przejął ród Esterházych. Wraz z resztą majątku w ręce nowych właścicieli trafiła też piwnica pełna beczek z winami. Niestety, większość ze starych trunków nie nadawała się już do picia. Wyjątek stanowiło „wino Lutra”. Po osobiście przeprowadzonej degustacji książę Paul (Pál) I Esterházy nakazał, by – z zachowaniem należytej ostrożności – przelać je do mniejszych beczułek. Beczułki te umieszczono w piwnicach rodowego zamku w Forchtenstein.
Na sporządzonej osobiście przez księcia „metryczce wina” widnieją łacińskie słowa: Wino w tej beczce zostało zebrane w górach otaczających Donnerskirchen w 1526 roku. Należało do rodziny Rueber; rodzina Laizer, która po nich nastąpiła, kazała nim napełnić nową beczkę w 1585 roku. Po zakupieniu przez rodzinę dworu w miasteczku targowym Donnerskirchen w 1653 roku, wino przywieziono tutaj, do zamku Forchtenstein. Ostatecznie, w 1687 roku, na polecenie księcia Paula Esterházy’ego ze Świętego Cesarstwa Rzymskiego i palatyna Królestwa Węgier, przelano je po raz trzeci.
Kolejne pokolenia rodziny Esterházych traktowały wino Lutra jak cenny klejnot. Pito je oszczędnie i tylko podczas specjalnych okazji. Zamkowy podczaszy każdorazowo po ściągnięciu porcji trunku wkładał do beczki kilka wygotowanych kamieni, tak aby poziom płynu był zawsze jednakowy. Chodziło o to, aby ograniczyć utlenianie; procedurę tę także dokładnie opisano. Ostatnie krople „wina Lutra” wypito na zamku w Forchtenstein w 1852 roku. Oznacza to, że przetrwało w doskonałej kondycji przez 326 lat.
Burgenland: słodka Austria
Klimat Burgenlandu – gorący, kontynentalny, naznaczony wpływami Niziny Panońskiej – jest niezwykle korzystny dla win. Przykładem tego są imponujące zweigelty i blaufränkische, eleganckie welschrieslingi, weißburgundery i chardonnay.
Jednak region ten, a zwłaszcza okolice płytkiego jeziora Nezyderskiego, to dla wielu przede wszystkim duchowa ojczyzna austriackich win słodkich. W jesienne poranki znad jeziora i z okolicznych podmokłych terenów unoszą się mgły, co służy rozwojowi Botrytis cinerea i pojawianiu się szlachetnej pleśni na winogronach. Popołudnia są ciepłe i wietrzne, z dużą ilością słońca – to z kolei osusza owoce i nie pozwala, aby pleśń stała się destrukcyjna.

Specyficzny mikroklimat regionu doskonale odzwierciedlają powstające tu wina kategorii BA i TBA, a przede wszystkim miejscowy rarytas – Ruster Ausbruch (nazwany tak od miejscowości Rust nad jeziorem Nezyderskim), wino niezwykle bogate w smaku, złożone, a jednocześnie zachowujące wysoką kwasowość, soczystość i elegancką świeżość. Od wieków Ausbrüche z tutejszych winnic cieszyły się wielkim wzięciem wśród arystokracji – uważano je za produkt luksusowy, z powodzeniem konkurowały też na zagranicznych rynkach z sauternesami i tokajami.
VieVinum 2026: degustacja win słodkich

Podczas tegorocznego VieVienum w Wiedniu – a raczej w przeddzień tej imprezy – odbył się flight tasting pod hasłem Terroir Talks, podczas którego organizatorzy przedstawili 22 zestawy degustacyjne po pięć lub sześć win w każdym. Niektóre, jak choćby ten pod nazwą „Born from the Volcano” czy „Austria Off-Piste” zapowiadały się ekscytująco – i takie też były. Jednak moim prywatnym odkryciem był zestaw ostatni. „Sweet Austria: Balance by Nature” pokazał fantastyczną jakość austriackich win słodkich, udowodnił ich elegancję, finezję, świeżość i bogactwo.

Pięć z sześciu zaprezentowanych w tym zestawie win pochodziło z Burgenlandu. Wszystkie zachwycały, każde na swój nieco odmienny sposób. Były pełne napięcia, intensywnie słodkie, a zarazem ożywione kwasowością. Skoncentrowane, choć przecież zaskakująco lekkie w odbiorze. Cierpliwe i precyzyjne, a przy tym niezaprzeczalnie nowoczesne i pełne życia.
Dla takich win warto wybrać się do Burgenlandu.
Seegut Lentsch, Neusiedlersee DAC Spätlese, Blütenmuskateller, 2023
Czysty blütenmuskateller z Burgenlandu, w charakterze bardziej kwiatowy niż owocowy – pachnie akacjowym miodem i kwiatami czarnego bzu w gorące popołudnie; do tego dochodzi nieco nut muszkatowych. Jeśli owoce, to raczej te słodkie, tropikalne, z liczi i ananasem na czele. Wino eleganckie, smukłe, napięte, soczyste. Gastronomicznie rewelacja: będzie pasować do pikantnych curry z Indii, tajskiego tom kha gai z mlekiem kokosowym i kurczakiem, risotta z dynią i świeżego koziego sera. (10,5 proc. alk.)
Gebrüder Nittnaus, Niederösterreich Eiswein, Grüner Veltliner „Exquisit”, 2021
Wino lodowe z Dolnej Austrii, 100-proc. grüner veltliner. Przyjemne nuty kandyzowanych cytrusów i agrestu, miodu lipowego i wosku, do tego nieco owoców tropikalnych. Spora słodycz (187 g/l cukru resztkowego) została ładnie zrównoważona wyraźną kwasowością (6,5 g/l) i absolutnie nie męczy; przeciwnie – wino jest lekkie i zwiewne. Będzie idealne do sernika, tarty cytrynowej i cytrynowych lodów; ale też do słonych serów z niebieską pleśnią. (9,5 proc. alk.)
Lenz Moser, Burgenland Beerenauslese Cuvée „Lenz Moser Prestige”, 2019
„Die Cuvée aus den besten Rebsorten des Burgenlands” (kupaż najlepszych odmian Burgenlandu) czytamy na stronie producenta. W skład kupażu weszły m.in. welschriesling, sauvignon blanc, bouvier, chardonnay i scheurebe. Wino pachnie miodem, mango i papają, kwiatem pomarańczy. W smaku trochę przypomina słodki morelowy nektar, jednak zakończenie jest już bardzo ładne: długie, intensywne, eleganckie, delikatnie słonawe. Do szarlotki i strudla jabłkowego, a jeśli ktoś nie lubi ciast – to do roqueforta. (9,5 proc. alk.)
Tschida-Angerhof, Burgenland Schilfwein, Muskat-Ottonel, 2022
Bardzo intensywny i naprawdę piękny aromat: świeżo otarta skórka z pomarańczy i mandarynki, szczypta lawendy, nuty herbaty earl grey. Wino eleganckie, ze słonawo-mineralną końcówką, świeże, finezyjne – dla mnie odrobinę zanadto intensywne. Podałabym je do pasztetu z gęsiny, ale nada się też do rozmaitych śmietankowych deserów, od crème brûlée, przez lody waniliowe, po crema catalana.
Salzl Seewinkelhof, Burgenland TBA, Cuvée „Goldene Finesse”, 2022
Kupaż scheurebe i chardonnay. Uwodzi nutami dojrzałych gruszek, brzoskwiń, marakui, lipowego miodu i odrobiny karmelu, wygrzanych w słońcu ziół i rumianku. W smaku miodowe, z akcentami miodowego melona i suszonych moreli. Warto podawać schłodzone, nawet do 6-8 stopni. Będzie pasowało do pâté z gęsi lub kaczki, ostrych dań azjatyckich, lodów i deserów ze słonym karmelem, tarty tatin. (9 proc. alk.)
Weinlaubenhof Kracher, Burgenland TBA, Welschriesling „Nummer 2”, 2022
Nuty żółtych owoców, od ananasa po brzoskwinię, zostały tu wsparte akcentami miąższu i skórki z cytryny i grejpfruta, rumiankowej herbatki i akacjowego miodu. Wino soczyste, kremowe, owocowe, pełne i finezyjne zarazem, z odrobiną wanilii w tle. Intensywna kwasowość, pikantne akcenty i lekka słona nuta w zakończeniu – mimo słodyczy jest orzeźwiające i bardzo świeże. Latem podamy je do tarty z owocami, jesienią do ciast orzechowych. Sama z przyjemnością wypiłabym je, dobrze schłodzone, wcale nie do deseru, a na aperitif. (10 proc. alk.)
