W kolejnym odcinku cyklu Polskie wina 2025 prezentujemy wina słodkie. Świąteczne desery, które jadamy czasami tylko raz w roku, a które wymagają przemyślanego doboru wina, skłaniają nas, aby bliżej przyjrzeć się tej właśnie kategorii.
Tekst i zdjęcia: Maciej Nowicki
Do niedawna wśród polskich win o wyższym cukrze resztkowym dominowała kategoria półsłodka. Wielu winiarzy uznawało prawdopodobnie, że polski odbiorca taki właśnie styl lubi najbardziej. Niestety, często były to wina po prostu kiepskie. Na szczęście obecnie wybór wysokiej jakości win słodkich jest całkiem spory. Dlatego ten odcinek cyklu Polskie wina 2025 postanowiłem poświęcić właśnie tej kategorii.

Droga ku słodyczy
Jeszcze niedawno, gdy szukaliśmy słodkiego wina z Polski, nie mieliśmy wielkiego wyboru. Doskonałą jakość prezentowały dwa słodkie solarisy – „piątka” z Winnicy Jakubów i Szlachetny Zbiór z Winnicy Turnau. Ten drugi producent miał też w asa w rękawie w postaci wina lodowego; niestety, co roku cała produkcja błyskawicznie się wyprzedawała.
Zmiana nastąpiła dzięki dwóm głównym czynnikom. Po pierwsze, zdecydowanie wzrosło zainteresowanie słodkimi winami w sektorze HoReCa (dziś dla wielu restauracji polskie wino wśród win deserowych uznawane jest za pozycję obowiązkową). Po drugie, zmieniło się nastawienie samych winiarzy, którzy nie tylko są bardziej doświadczeni, ale i zrozumieli, że słodkie wina są na rynku potrzebne.
Dziś w Polsce, obok win musujących produkowanych metodą tradycyjną, kategoria słodka jest chyba najbardziej prestiżowa. W dodatku – nie ma sensu tego ukrywać – produkcja win słodkich ma też swój walor ekonomiczny. Mimo dużo mniejszych pojemności butelek (najczęściej 0,375 litra), wina te często są najdroższą pozycją w portfolio winnicy. Last but not least: wina takie regularnie zdobywają najwyższe oceny na konkursach winiarskich. Doceniają je zarówno krytycy krajowi, jak i międzynarodowi.

Efekty
Szukającym dobrego słodkiego wina z Polski podpowiadam, że do Winnic Jakubów i Turnau dołączyła Winnica Saganum. Marcin Furtak oferuje dziś chyba najwięcej słodkich win, a ich wysoką jakość potwierdzają dziesiątki nagród na wielu konkursach winiarskich.
Bez wątpienia w jego ślady poszedł Włodzimierz Mieczkowski z wielkopolskiej Winnicy Zielona. Tegoroczny Złoty Korek w konkursie Polskie Korki potwierdza najwyższą jakość jego win.
Znakomite wina słodkie znajdziemy też, i to od dłuższego czasu, w ofercie takich winnic jak: Kojder, Jaworek, Marcinowice, Silesian, Aris, Płochockich, Dom Jantoń czy Folwark Pszczew. Lista cały czas się wydłuża.
Oddzielnym – i trzeba przyznać, niezwykłym – zjawiskiem jest też rosnąca grupa win lodowych (od czasu, gdy o tym pisałem, doszła jeszcze m.in. propozycja z Winnicy Dwórzno).
Wybór poniższej czwórki w ramach cyklu Polskie wina 2025 nie był łatwym zadaniem. Wskazałem te, które zapamiętałem najlepiej i o których wspominałem najrzadziej.
Polskie wina słodkie 2025: degustacja
90 Jesienny Zbiór 2023, Winnica Zielona

Po raz pierwszy próbowałem tego wina niedługo po jego premierze – w sierpniu 2024 roku. Miało już wtedy spory potencjał, ale wciąż potrzebowało ułożenia, a wysoka kwasowość (10 g) – lepszej integracji. Powróciłem do niego rok później. Było wspaniałe. Nie od dziś wiadomo, że muscaris czuje się znakomicie także w słodkim wydaniu. Przy niecałych 100 gramach cukru resztkowego, wysoka kwasowość sprawia, że wino wydaje się mniej słodkie, niż można by oczekiwać. Mamy tu dobrą, kremową teksturę i skoncentrowaną aromatyczność, od nut różanych, przez muszkat i liczi, po korzenne przyprawy. Finisz długi, z odrobiną akcentów cytrusowych – to wino będzie idealnym wyborem do wielu deserów.
91 Solaris & Riesling 2023, Winnica Amelie

Nieczęsto zdarza się, by wino zdobyło swoją pierwszą nagrodę jeszcze przed oficjalną premierą. Tymczasem tak właśnie było w tym przypadku. Grzegorz Pachoł zdecydował się zgłosić swoje słodkie wino świeżo po butelkowaniu, jeszcze bez etykiety, a nawet bez ustalonej nazwy. Nie przeszkodziło mu to jednak w zdobyciu Srebrnego Korka w czerwcu 2024 roku.
Kilka miesięcy później Solaris & Riesling trafiło na rynek. To mało oczywiste połączenie dwóch odmian winorośli dało znakomite rezultaty. Solaris odpowiada tu za soczyste nuty gruszki, brzoskwini i melona, riesling zaś dodaje trochę akcentów cytrusowych, panując też nad równowagą i dobrą kwasowością. 135 g cukru resztkowego musi też oznaczać sporo nut miodowych i gęstą skoncentrowaną fakturę. Wino, które zdecydowanie przetrwa więcej niż jedną dekadę!
92 Hibernatus 2024, Winnica Saganum

O tym winie zrobiło się głośno już w momencie premiery w czasie zielonogórskiego Winobrania. Nic dziwnego. Marcin Furtak po raz kolejny potwierdził, że na winach słodkich zna się jak mało kto, w dodatku nie boi się eksperymentów. W tym przypadku sięgnął ponownie po metodę, która przyniosła mu sukces kilka lat temu (wówczas chodziło o wino o nazwie LodÓWKowe) i która zainspirowała kilku kolejnych producentów. Mowa o wymrażaniu późno zebranych gron w chłodni i uzyskaniu w ten sposób wyjątkowo wysokiej koncentracji. Nie wszyscy w naszym kraju są fanami tego sposobu produkcji, szczególnie, gdy winiarz niechętnie przyznaje, że po nią sięgnął, ale w przypadku Marcina wszystko było transparentne od początku do końca.
Pozostaje mi więc dołączyć do komplementów, bo jest to po prostu znakomite wino. 220 g cukru resztkowego w winie z odmiany hibernal przełożyło się na aromaty pulpy gruszkowej i jabłkowej, ultradojrzałą morelę i nuty dojrzałej porzeczki (także w bukiecie). Do tego miodowa wręcz tekstura, ale i świetny finisz – z jednej strony owocowy, z drugiej bardzo orzeźwiający i równoważący wcześniejszą słodycz – wino ma bowiem także 14 g kwasowości. Wszystko składa się na propozycję raczej z gatunku #zamiastdeseru. Będziecie się cieszyć każdą kroplą!
93 Słomkowe Bianca 2021, Winnica Kępa Wiślicka

Producent kojarzony jest dziś przede wszystkim z winami musującymi produkowanymi metodą tradycyjną – notabene także znakomitymi. Tymczasem Słomkowa Bianca 2021 z Winnicy Kępa Wiślicka smakuje tak, jakby to właśnie słodkie wina były oczkiem w głowie Jacka Chrobaka. W tym przypadku zdecydował się na podsuszanie gron na słomianych matach – stąd nazwa wina. Proces ten trwał kwartał, a następnie wino fermentowało przez kolejne pół roku. Później trafiło do beczek z dębu węgierskiego o pojemności 136 litrów (jak te używane w Tokaju). Parametry wina są też iście tokajskie. Ma aż 280 gramów cukru resztkowego i 7 gramów kwasowości. Pachnie i smakuje dojrzałymi brzoskwiniami, morelami i gruszkami, są też wyraźne nuty miodowe i korzenny finisz. Tym razem kwasowość nie jest szczególnie wyczuwalna, ale i nie musi być. Sekretem jest tu bowiem perfekcyjna równowaga. Niestety, wina nie ma już w sprzedaży, mam jednak dobrą wiadomość: Jacek Chrobak przygotowuje nową odsłonę!
