Dla winiarza budynek winiarni musi być przede wszystkim funkcjonalny. Nie musi być piękny, choć przecież może. Przedstawiam najpiękniejsze, moim zdaniem, winiarnie świata, pięć miejsc, które zachwyciły mnie swoją urodą.
Tekst i zdjęcie główne (włoska winiarnia Petra): Tomasz Prange-Barczyński
Widowiskowy budynek przetwórni to zwykle zaspokojenie ambicji właściciela, ale też wyraźny marketingowy przekaz. Jego forma często sugeruje też styl produkowanych win. Dlatego dziś wielu winiarzy współpracuje z architektami, a efekty takiej kooperacji bywają spektakularne. Trudno zrobić obiektywny ranking przedstawiający najpiękniejsze winiarnie świata. Podkreślam więc: pięć opisanych poniżej miejsc to mój wybór subiektywny.
Funkcjonalność
Jedna z pierwszych winiarni jakie odwiedziłem w życiu należy do Aloisa Lagedera. Mieści się w Magrè, na południowych krańcach Alto Adige. Ciasna, wymalowana na żółto brama ze starym napisem Ansitz Löwengang prowadzi do niej z głównej ulicy miasteczka. W ogóle wszystko wygląda tu staro – Magrè, ulica, brama i samo obejście, w którym gospodaruje rodzina Lagederów. Ładnie, ale staro. To jednak tylko fasada, za którą kryje się obszerna, wielopoziomowa, całkowicie niemal schowana pod ziemią winiarnia grawitacyjna – taka, w której bez pompowania gron, moszczu, a potem soku i wina (co mogłoby im zaszkodzić), każdy kolejny etap winifikacji odbywa się na coraz to niżej położonym piętrze. Dzieło sztuki inżynieryjnej i winiarskiej, którego świetność docenią jednak tylko fachowcy.
Każdy rozsądny winiarz powie, że wino rodzi się w winnicy. W winiarni można tylko próbować go nie zepsuć. Dlatego potrzeba wnętrza, które będzie jak najbardziej funkcjonalne i czyste. Oczywiście, i do przetwórni można wpuścić dizajnera, który ustawi stalowe kadzie, betonowe jaja, dębowe beczki w doskonale prezentujące się na zdjęciach kręgi, kolumnady albo piramidy. Zastosuje feng-shui, ozdobi ściany pracami wziętego muralisty lub rzeźbiarza. Z punktu widzenia jakości wina nie ma to jednak wielkiego znaczenia. A że odwiedzający winiarnię rzadko zapuszczają się pod ziemię, może z wyjątkiem sal goszczących pełne wina baryłki (te zawsze budzą lepsze skojarzenia, niż zimne, cementowe zbiorniki), wrażenie robić ma przede wszystkim część naziemna.
Piękna forma
Przy projektach okołowiniarskich pracują tuzy współczesnej architektury, by wymienić tylko Zahę Hadid czy Franka O. Gehry’ego. Ten ostatni zasłynął kompleksem hotelowo-restauracyjnym dobudowanym do winiarni Marques de Riscal w apelacji Rioja. Wielobarwna ekspresyjna budowla wygląda trochę jak zgnieciona przez Godzillę gigantyczna kula z odpadów wyciągniętych ze złomowiska metali kolorowych, ciśnięta między rzędy winorośli.
Nie brak form bardziej harmonijnych, jak choćby zaprojektowana przez Santiago Calatravę, przypominająca sinusoidę Bodega Ysios, której falujący dach ma za tło szczyty Sierra de Cantabria. Leży też w DOCa Rioja, zaledwie 9 km od Riscala. Takich projektów powstało na przełomie XX i XXI wieku w słynnym hiszpańskim regionie wiele. Nazywano je bodegas de autor. Zupełnie jak tamtejsze vinos de autor, najbardziej skoncentrowane, wyśrubowane, ekskluzywne. I drogie. Jak projekty winiarni, w których powstawały.


Ale i w regionach, w których winiarze tłoczący wielkie wina pozostają jednak znacznie skromniejsi w budowlanym rozmachu, jak choćby Barolo, realizowane są szokujące projekty, by wymienić tylko wielki szklany sześcian, The Cube, który rodzina Ceretto kazała architektom cisnąć na szczyt słynnego cru Bricco Rocche, czy zawieszoną opodal nad winnicą platformę widokowo-degustacyjną The Grape, w formie przeszklonej półkuli jako metafory winogrona.
Spektakularnych projektów realizowanych za ciężką kasę nie brakuje oczywiście w Nowym Świecie. Od australijskiej Yarra Valley, przez Stellenbosch w RPA, chilijską Casablankę, po winiarnie kalifornijskie. Choć to w Santa Barbara przeżyłem estetyczne zaskoczenie, gdy kilkanaście lat temu twórca wówczas najlepszych amerykańskich pinotów, Jim Clendenen, przyjął mnie w swej – chciałoby się powiedzieć – ikonicznej winiarni Au Bon Climat, która okazała się zwykłą halą z blachy falistej.
Najpiękniejsze winiarnie świata: wybór subiektywny
Pięć winiarni opisanych poniżej to miejsca, które miałem okazję zobaczyć na własne oczy i w których pełen polotu design nie przyćmiewa znakomitych win. Warto bowiem pamiętać, że wybitne wina mogą powstawać nawet w najbardziej obskurnym garażu, byle czystym. Sam budynek przetwórni, choćby zaprojektował go Daniel Liebeskind albo Sir Norman Foster (z jego pracowni wyszedł m.in. projekt Bodegi Portia w Ribera del Duero), nie gwarantuje wysokiej jakości wina.
Petra, Val di Cornia, Włochy

Zrealizowany w 1999 roku projekt szwajcarskiego twórcy, Mario Botty, przypomina, jak twierdzi sam architekt, wielki kwiat pokryty kamieniem. Równie dobrze może kojarzyć się z rzymskim koloseum. Centralna część budynku to ścięty ukośnie walec, którego średnicę wyznacza długa na kilkadziesiąt metrów linia schodów okolonych wiszącym ogrodem. Oglądany od frontu budynek sprawia wrażenie wpisanego we wzgórze (choć nie jest, o czym można przekonać się idąc na tyły). W zbocze za winiarnią wżyna się tylko podziemny korytarz wypełniony beczkami z dojrzewającym winem. Petra leży w zachodniej Toskanii, zaledwie 10 km od morza Tyrreńskiego. Powstają w niej wina przede wszystkim z odmian międzynarodowych, przypominające stylem te produkowane w pobliskim DOC Bolgheri. Wyraziste, jak sama winiarnia.
Sauska, Tokaj, Węgry

Christian Sauska uciekł z komunistycznych Węgier w 1969 roku. Zbił na świecie majątek na produkcji oświetlenia przemysłowego, a w 1998 roku zainwestował w ojczyźnie w wino. Działa na dwóch frontach – w Villány, gdzie robi przede wszystkim wina czerwone, oraz w Rátce. Obok klasycznych win tokajskich, przede wszystkim wytrawnych, produkuje tam również świetne musiaki. W Tokaju Sauska przez wiele lat tułał się po wynajmowanych przetwórniach, aż w 2023 roku otworzył własną winiarnię usytuowaną na szczycie obsadzonego winnicami wzgórza Padi, między Mád a Rátką. Projekt winiarni Sauska przygotowało Bord Stúdió. Kluczowa produkcyjna część budynku znajduje się pod ziemią. Z zewnątrz widać jedynie dwie pokaźnych rozmiarów, lekko nachodzące na siebie soczewki – tak nazywają to sami architekci – spodki, albo latające talerze UFO – tak widzą to recenzenci. Duża część dachu budynku – a powiedzmy sobie szczerze, widać głównie dach – obsadzona jest zielenią. Resztę stanowi taras ulokowanej w winiarni restauracji.
López de Heredia – Tondonia, Rioja, Hiszpania

Mieszczące przetwórnię, piwnicę, magazyny oraz wytwórnię beczek zabudowania w Barrio de la Estación, przemysłowej dzielnicy Haro powstałej wokół stacji kolejowej, mogłyby z pewnością uchodzić za przykład solidnej XIX-wiecznej architektury przemysłowej, ale nie ultranowoczesnego dizajnu. Wszystko uległo drastycznej zmianie, gdy uwagę przejeżdżających Avenida de Vizcaya przyciągać zaczęło zupełnie nowe wejście do legendarnej bodegi. W 2002 roku właściciele przypomnieli sobie o drewnianym kiosku wzniesionym w 1910 roku w stylu fin-de-siècle na międzynarodową wystawę w Brukseli. Postanowili wskrzesić starą konstrukcję, jednocześnie zamawiając u samej Zahy Hadid projekt zupełnie nowego budynku recepcyjnego, który pomieściłby secesyjny sklepik. Królowa krzywizn przygotowała pawilon, nawiązujący kształtem frontu do dekantera – z jednej strony dyskretny, z drugiej zapadający w pamięć. Przede wszystkim zaś doskonale, choć kontrastowo wkomponowany w fasadę bodegi. Można w nim kupić wina uznawane dziś za najbardziej tradycyjne w La Rioja, które wszak, w czasie gdy López de Heredia zaczynali je tłoczyć, uchodziły za szczyt nowoczesności. Podobnie jak nowoczesny w początkach XX wieku wydawał się fin-de-sièclowski kiosk, a dziś konstrukcja iracko-brytyjskiej architektki.
Quinta do Vallado, Douro, Portugalia

Nad Douro kolor ciemnopomarańczowy nie kojarzy się z szampanem. Przywodzi raczej na myśl etykiety ikonicznej winiarni z Vilarinho dos Freires na przedmieściach Peso da Régua. Quinta do Vallado powstała już w 1716 roku, a w XIX wieku zarządzała nią sama Dona Antónia Adelaide Ferreira, pierwsza dama wina porto. Ciemnopomarańczowy jest również kolor ścian starych budynków winiarni. Sukces tutejszych win wytrawnych i wzmacnianych wymógł na właścicielach, spadkobiercach Ferreirinhi, rozbudowę infrastruktury. Jak jednak przy okazji nie zdewastować krajobrazu stromych brzegów rzeki Corgo, prawego dopływu Douro? Zadanie powierzono portugalskiemu architektowi, Francisco Vieirze de Campos, który, oczywiście, ukrył większą część nowej przetwórni pod ziemią. W nowych pomieszczeniach znalazły się hala fermentacyjna i piwnica na beczki z dojrzewającym winem. Z zewnątrz widać jedynie dyskretny pawilon pokryty szarym łupkiem, kamieniem, który znaleźć można w wielkiej części tutejszych winnic. To rozwiązanie nie tylko estetyczne, ale i logiczne. Umieszczenie przetwórni wewnątrz zbocza pozwala na efektywną i ekonomiczną izolację. Latem temperatury w Douro osiągają często horrendalny poziom 40°C. Patrząc z przeciwległego brzegu Corgo, nowe budynki quinty można wziąć za skalny wyłóg, pas xisto między tarasami winnic. Prostota i elegancja – jak smak win z Vallado.
Zuccardi, Valle de Uco, Argentyna

Kiedy Sebastiano Zuccardi zachwycił się możliwościami wysokogórskich winnic w Altamirze, podregionie doliny Uco w Mendozie, zrozumiał jedno – potrzebuje nowej winiarni. Młody enolog chciał interpretować każdy skrawek wyjątkowego siedliska indywidualnie. Wiedział, że parcele w jednym zakątku Altamiry dają zupełnie inne grona niż te położone kilka kilometrów, a czasami wręcz kilkaset metrów dalej. Chciał z nich robić osobne wina, a do tego potrzebne były małe kadzie winifikacyjne, których brakowało w starej winiarni rodziców. W dodatku Sebastiano zamierzał robić wino w betonie, a nie w stalowych zbiornikach czy dębowych beczkach.
Nowy projekt ma olbrzymi rozmach. Zrealizowała go w 2016 roku trójka architektów: Eugenia Mora, Fernando Raganato i Tom Hughes. Otoczony winnicami kompleks nawiązuje do namacalnej, leżącej zaledwie 60 km w linii prostej od winiarni, zamykającej horyzont andyjskiej kordyliery. Budynki mają piramidalne, choć pozbawione stożków, geometryczne formy. Konstrukcja jest betonowa, co najlepiej widać w przestronnych, wypełnionych cementowymi amforami, monumentalnych wnętrzach przetwórni. Zewnętrzne ściany obłożono kamieniem pozyskanym z okolicznych winnic. Jeden z nich zajmuje też centralny punkt cylindrycznego pokoju, w którym przechowywane są archiwalne butelki Bodegi Zuccardi. To również podstawa osi wieży, będącej łącznikiem między właściwą przetwórnią a aneksem restauracyjno-administracyjnym. Wieńczy ją elipsoidalna kopuła, pod którą umieszczono salę degustacyjną. Rozmach architektoniczny przekłada się na jakość win. Sebastiano osiągnął swój cel – tłoczy wina o indywidualnym charakterze siedliska dalekie od stereotypowych wyobrażeń o ciężkim, pełnym przesady argentyńskim malbeku.