Moda i wino często idą w parze. Znane marki lubią pojawiać się na etykietach butelek premium, a i niejeden winiarz marzy, by ogrzać swój produkt w blasku sławy słynnego brandu. Czasem jednak, mimo wspólnych korzeni, projekty modowy i winiarski pozostają niemal zupełnie od siebie niezależne.
Tomasz Prange-Barczyński, fot. Diesel Farm
Nawet miłośnikom modnych ciuchów nazwa Breganze mówi prawdopodobnie niewiele. To liczące około 8 tysięcy dusz miasteczko leży 20 km w linii prostej na północ od Vicenzy, pośród wzgórz Prealp Weneckich. Kiedy trafiłem tu po raz pierwszy, w 2002 roku, nie miałem pojęcia, że swoją siedzibę w Breganze ma znana marka odzieżowa Diesel, a także jej firma-matka, OTB, Only The Brave.
Przyjechałem na wino, pchany głodem wiedzy typowego neofity, kompulsywnie eksplorującego nawet najbardziej nieznane zakątki Italii, w tym wypadku – Wenecji Euganejskiej. Pierwsza wizyta nie wywarła wielkiego wrażenia. Bianchi i rossi z miejscowej spółdzielni rozpływały się w oceanie podobnych – poprawnych, ale nużących – win z całego makroregionu.
Kolejne wizyty okazały się zdecydowanie ciekawsze. Ich żelaznym punktem były bowiem odwiedziny u lokalnej gwiazdy, Fausto Maculana, słynącego przede wszystkim ze swego „superveneto” Fratta, widowiskowego kupażu caberneta sauvignon i merlota. Przy okazji dowiedziałem się o istnieniu odmiany vespolina i tłoczonego z niej słodkiego wina torcolato. Poznałem też garstkę niezłych winiarzy parających się jego produkcją. A potem, odkrywając dziesiątki kolejnych apelacji i lokalnych włoskich szczepów, najzwyczajniej o Breganze zapomniałem. Aż do jesieni 2025 roku, gdy kurier wręczył mi przesyłkę czterech butelek sygnowanych: Diesel Farm.
Maszyna do szycia
Urodzony w 1955 roku w Brugine pod Padwą Renzo Rosso miał zaledwie 15 lat, gdy na maszynie swojej matki uszył pierwsze dżinsy – dzwony z niskim stanem. Pierwszą parę nosił sam, kolejne robił dla kumpli, którym sprzedawał je po trzy i pół tysiąca lirów za sztukę. Pięć lat później rzucił studia na Uniwersytecie Weneckim i zaczął pracę w firmie odzieżowej. W 1978 roku postanowił stworzyć własne przedsiębiorstwo. Na świecie trwał kryzys paliwowy, a nazwa Diesel jak ulał pasowała do niecodziennego projektu, tak jak ropa wydawała się wówczas właściwą alternatywą dla benzyny. Narodziła się legenda – ale nie o modzie jest ten tekst.

W 1993 roku Renzo Rosso kupił 100-hektarową farmę powyżej Marostiki, tuż obok Breganze. Twierdzi, że jako człowiek, który sam urodził się w gospodarstwie, poczuł się tam jak w domu i na nowo odkrył rolnicze korzenie. Górzysty teren porastały w dużej mierze lasy i pastwiska, teraz rosną także winnice. Pierwsze wino sygnowane jako Diesel Farm zostało wyprodukowane w 1999 roku. Nad całym procesem czuwał wówczas słynący ze szczodrego stylu Roberto Cipresso, znany enolog i konsultant wielu projektów, nie tylko włoskich, m.in. Achaval Ferer w argentyńskiej Mendozie czy La Fiorita w DOCG Brunello di Montalcino.
Ekodiesel
Z czasem jego rolę przejął Umberto Marchiori, twórca wybitnych prosecco, który uparcie próbuje zachować ekologiczny dobrostan własnego siedliska na stromych zboczach między Conegliano a Valdobbiadene. Trudno się dziwić, że dobrze czuje się także w Marostice, gdzie Rosso stawia sobie za punkt honoru utrzymanie różnorodności biologicznej. Posiadłość nie jest ogrodzona. Renzo wyjaśnia, że między lasami a winogradem powinni móc swobodnie wędrować ludzie, ale też dziki, jelenie i inne zwierzęta. Na farmie żyją krowy, kozy i owce. Oprócz winorośli uprawia się tutaj ziemniaki, pomidory, dynie, ogórki i wiele innych warzyw. Wykorzystuje je znajdująca się na terenie gospodarstwa restauracja.

A wino? Na farmie powstaje osiem etykiet – wszystkie z odmian międzynarodowych. Różowe i czerwone z obu cabernetów, merlota i pinot nero, białe z chardonnay. Ich wspólną cechą jest subtelność. W żadnym z próbowanych przeze mnie win nie doszukałem się częstej w tej części Italii przesady, nadmiernej ekstrakcji, ostentacyjnej widowiskowości. Przeciwnie – diesle raczej szepczą, niż krzyczą. Wymagają od pijących uwagi, ale odpłacają elegancką delikatnością. Zgrabnie opowiadają o siedlisku leżącym, co podkreśla Renzo, w równej (55 km) odległości od morza i wysokich Alp. Wszystkie bez kompleksów przyznają się do miejsca pochodzenia, nosząc dumnie na etykietach nazwę apelacji DOC Breganze. Nie uciekają w być może bardziej nośne komercyjnie oznaczenie IGT Veneto.
Na marginesie – denominazione powstała w 1969 roku. Liczy skromne 324 ha. Pośród uprawianych odmian dominują międzynarodowe: chardonnay, sauvignon blanc, pinot bianco i pinot grigio oraz cabernety: franc i sauvignon, merlot, carmenère i pinot nero. Trzy szczepy lokalne to marzemino, a z białych friulano zwane lokalnie jako tai, oraz vespolina. Z niej robi się miejscową specjalność – wspomniane już słodkie wino torcolato.
Poza catwalkiem
Związki wina ze światem mody są dość powszechne, zwłaszcza we Włoszech. Wielu producentów nawiązuje współpracę ze słynnymi markami, wielkie marki rządzą winiarniami. W Toskanii Salvatore Ferragamo posiada Tenutę Il Borro. Do rodziny władającej marką Roberto Cavalli należy Tenuta degli Dei. Giovanni Bulgari założył Podernuovo a Palazzone. Na Sycylii Donnafugata od lat współpracuje z Dolce & Gabbana. Feudi di Pisciotto ma na koncie serię win Grandi Stilisti z etykietami zaprojektowanymi przez takie domy jak Versace, Missoni, Blumarine, Alberta Ferretti czy Brioni. W Veneto do rodziny właścicieli cenionej wytwórni prosecco Villa Sandi należy także obuwnicza marka Geox.
Tyle, że w przypadku Diesla, poza wspólną nazwą dla projektu modowego i winiarskiego, nie czuć przenikania się obu światów. Wino pozostaje winem, Renzo Rosso nie wiąże go z działalnością w przemyśle odzieżowym. Nie prezentuje też butelek – co często w tym światku ma miejsce – jako produktów luksusowych. Konsument ma je kupić ze względu na zawartość, a nie modowy brand. Luksusowa jest może tylko cena. Najtańsze flaszki z Diesel Farm kosztują około 40 euro, najdroższe 85. Jak na niszową Breganze – drogo. Jak na zawartość butelek…? Z pewnością warto spróbować.
Diesel Farm: degustacja win
91 Diesel Farm, VSDQ, Celebraiting 55 Pas Dosé 2019

Przyjemny, soczysty, napakowany owocem, ale też wyraźnie kamienny kupaż równych części chardonnay i pinot noir. Dojrzewa ponad 3 lata na osadzie (wcześniej, przed spumantyzacją, wino bazowe spędziło zimę w dębowych beczkach). Na podniebieniu wino gładkie, kremowe, a jednocześnie wyraziście słone, kamienne. Gładkie, soczyste, hedonistycznie smaczne i ujmująco długie. Czuć rękę speca od bąbelków, Umberto Marchiorego. (61,90 euro)
91 Diesel Farm, Breganze, Bianco di Rosso Chardonnay 2023

Zaskakująco kwiatowy, soczysty, przepojony owocem atak. Z czasem do głosu dochodzi nuta dębu (wino spędziło w beczce pół roku), która objawia się głównie aromatem białej gruszki oraz bardzo subtelnej wanilii. Na podniebieniu miękkie, otulające język, ultragładkie, ale dobrze zbudowane i w swej finezji wyraziste. Jeszcze nieco milkliwe – warto dać mu kolejny rok lub dwa, a potem serwować z najlepszymi owocami morza z nieodległej Chioggii. (54,90 euro)
90 Diesel Farm, Breganze, Rosso di Rosso 2016

Fermentowany w betonowych kadziach o kształcie tulipana kupaż merlota i obu cabernetów, dojrzewający potem dwa lata w baryłkach z francuskiego dębu. Wino wyraźnie już dojrzałe, skoncentrowane, pełne nut balsamicznych, dobrze zintegrowane i gotowe do picia. W ustach gładkie, smukłe, o wypolerowanych taninach, czyste, choć nieco przejrzałe, z ciut ograniczoną kwasowością. Pasuje doskonale do starego, dojrzałego sera i przemyśleń na temat upływającego czasu. Intrygujące. (60 euro)
92 Diesel Farm, Breganze, Nero di Rosso Pinot Nero 2024

Bladziuchne, subtelne pinot noir z wyżej niż pozostałe położonych winnic (ok. 350 m n.p.m.). Fermentowane w stalowych kadziach dojrzewało przez rok w używanych beczkach. Wino o przyjemnym ściółkowym aromacie. Z czasem w zapachu pojawia się nutka fiołka, leśnych kwiatów i owoców. W ustach delikatne, o umiarkowanym garbniku, za to dobrze kwasowe, eleganckie w swej swoistej rustykalności, górskie. Świetnie przy tym zrównoważone i rześkie. (55 euro)
