Kratošija obchodzi okrągłe urodziny! Dlaczego jednak warto zajmować się mało znaną odmianą i w ogóle Czarnogórą? Bo wraz z kratošiją zaczęła się tam historia dalmatyńskiego tribidraga, kalifornijskiego zinfandela i apuliańskiego primitivo. I to 600 lat temu.
Tekst i zdjęcia: Tomasz Prange-Barczyński
Jubileusz kratošiji przypada na 24 kwietnia i jak to się zwykle w przypadku winnych szczepów dzieje, celebrujemy nie tyle narodziny odmiany, co pierwszą oficjalną o niej wzmiankę. Ta zaś pojawiła się w 1426 roku w Statucie Budvy, leżącego dziś w Czarnogórze nadmorskiego miasta, wówczas świeżego nabytku Republiki Weneckiej. Kratošija wspomniana jest tam w rozdziale 261. To z terenów dzisiejszej Czarnogóry szczep zawędrował najpierw na północ, do Dalmacji, gdzie znany był pod nazwami tribidrag, pribidrag czy crljenak kaštelanski i gdzie w XX wieku praktycznie wyginął. Dopiero na początku obecnego milienium odnaleziono pojedyncze krzewy odmiany w okolicach Kašteli pod Splitem i nieco dalej na południe, w Omišu. O tribidragu wspomniano po raz pierwszy oficjalnie w 1444 roku, a więc 18 lat po uchwaleniu Statutu w Budvie.
Z Dalmacji odmiana trafiła przez Adriatyk do Apulii, gdzie dziś znamy ją jako primitivo. W XIX wieku „wyemigrowała”, prawdopodobnie przez szkółkę w podwiedeńskim Schönbrunnie, na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych i dalej do Kalifornii, gdzie zdominowała uprawy winorośli jako zinfandel. Nazwa ta, znów prawdopodobnie, powstała przez zniekształcenie słowa zierfandler (biały szczep uprawiany w Thermenregion w Austrii), co pozwala przypuszczać, że w drodze przez Atlantyk importowanym z Europy sadzonkom zamieniono przez pomyłkę metryczki.
Tożsamość wszystkich czterech kultywarów potwierdziły dopiero badania DNA prowadzone na przełomie dwóch ostatnich stuleci.
Równowaga w kieliszku



Na urodzinach kratošiji w Podgoricy, w których miałem przyjemność uczestniczyć, pojawił się, wprawdzie tylko na ekranie telebimu, ale jednak, sam prezydent Czarnogóry, Jakov Milatović. Podkreślał w toaście rolę, jaką ma do odegrania szczep w promocji krajowego wina i samego niewielkiego bałkańskiego kraju. Polityk podpisał zresztą wcześniej osobiście deklarację o ustanowieniu Międzynarodowego Dnia Kratošiji. Co ciekawe, odmiana w najmniejszym nawet stopniu nie jest siłą napędową czarnogórskiego winiarstwa. Zajmuje niewielki procent z 2850 ha krajowych winnic. Prawdziwym tytanem jest tu inny autochton, vranac, odpowiedzialny za grubo ponad dwie trzecie miejscowych win. Prywatnie to zresztą potomek kratošiji, podobnie jak wiele innych odmian rosnących w basenie Jeziora Szkoderskiego. Miałem okazję odwiedzić eksperymentalną winnicę pod Podgoricą, w której udało się zgromadzić aż 144 endemiczne odmiany rosnące w Czarnogórze. Wiele z nich jest z kratošiją spokrewnionych. Taka kolekcja to gratka dla ampelografów, czyli badaczy winorośli z całego świata, którzy chętnie wspierają lokalnych naukowców.
W czasie urodzinowych degustacji kratošiji udało mi się znaleźć zaledwie jedną próbkę, która swym śliwkowo-tytoniowym charakterem zbliżała się do tego, co znamy z kieliszka primitivo. Większość czarnogórskich win z tej odmiany pachniała raczej jeżynami, wykazywała się dobrze ułożonym garbnikiem, wyrazistą kwasowością ładnie wtapiającą się w dość obfitą, ale nieprzesadną materię, ogólną szczodrością, ale też harmonią i elegancją.
Oprócz butelek od miejscowego giganta, spadkobiercy dawnych państwowych zakładów winiarskich, firmy Plantaže, która ma w swej ofercie kilka świetnych win z odmiany kratošija, warto poszukać także etykiet od takich producentów jak Ivanović, Keković, Krgović, czy Brajović.


Między morzem a jeziorem
Ogólną powierzchnię winnic w tym małym kraju, pięknie położonym między Adriatykiem a graniczącym już z Albanią Jeziorem Szkoderskim, szacuje się na 4300 ha. Jednak oficjalnie zarejestrowanych i dających owoce na komercyjne wina jest zdecydowanie mniej – jak już wspomniałem, ok. 2850 ha. Zdecydowana większość (2300 ha) leży na Ćemovskim Polu, wokół Podgoricy i jest w gestii Plantaže. Oficjalnie to część regionu Szkoderskiego, wygrzanego w słońcu, otoczonego górami i jeziorem, o klimacie raczej kontynentalnym, choć z pewnymi wpływami morskimi (Adriatyk znajduje się wprawdzie za pasmem Lovćen, ale zaledwie 30 km w linii prostej od stolicy kraju). Inne, znacznie mniejsze, peryferyjne regiony winiarskie Czarnogóry to Północny w okolicach Nikšicia, obejmujący całe, niezbyt wszak długie wybrzeże Nadmorski oraz Nudo w dolinie rzeki Zaslapnica, w centrum kraju.
Najpopularniejszą odmianą w kraju jest vranac, krzyżówka kratošiji i duljengi. Z odmian lokalnych warto wymienić także krstača i žižaka z białych oraz čubricę z czerwonych. No i samą kratošiję. W Czarnogórze dobrze udają się też lubiące ciepły klimat odmiany międzynarodowe. Piłem tam świetnego malbeka, petit verdot, a nawet marselana, a nawet zupełnie sensowne chardonnay i sauvignon blanc. Warto poszukać ich wszystkich w czasie nadchodzących wakacji, o ile będziecie je spędzać w Zatoce Kotorskiej, w okolicach Baru, czy Budvy. W tej ostatniej pamiętajcie jednak przede wszystkim o kratošiji.
