Tempo upływu czasu bywa dla nas szokujące, kiedy zdamy sobie sprawę, że od debiutu jakiejś piosenki lub filmu, który wciąż wydaje nam się nowy, minęło już 10 lat. Podobne wrażenie miałem, kiedy uświadomiłem sobie, że winiarskiemu projektowi Arianny Occhipinti stukną w przyszłym roku dwie dekady.
Cebreros nie jest szczególnie urodziwym miasteczkiem winiarskim. Dominuje architektura dwudziestowieczna, nie spotkamy tu enoturystów, a najważniejsze bodegi mieszczą się w budynkach starych spółdzielni lub magazynach. Po pustych uliczkach snuje się melancholia, a na elewacjach wciąż można znaleźć nazwy kooperatyw z czasów, kiedy o Sierra de Gredos nie słyszał pies z kulawą nogą. Ale to nie architektura wywindowała Cebreros…
Gdyby w świecie wina wybierano hasło roku, w ostatnim czasie wygrałoby cool climate wines.
Szukając w winie rewersu świata zdominowanego przez żądzę zysku, nie wyobrażamy sobie – ani nawet nie chcemy sobie wyobrażać – że mogą za nim stać nierówności społeczne i praca na granicy niewolnictwa.
