Ostatnie lata były dla lubuskiej Winnicy Vae Soli pasmem wyzwań, ale także kolejnych inwestycji. Ich efekt da się zauważyć w tym roku i nie jest to wyłącznie rekordowa liczba winiarskich premier.
Tekst i zdjęcia: Maciej Nowicki
Opisując winiarskie nowości i wskazując te warte zapamiętania, w ostatnich tygodniach koncentrowałem się przede wszystkim na rynkowych debiutantach. Dziś przyszedł czas na winiarnię, która założona została już dekadę temu, ale od kilku lat pisze swoją historię na nowo. Ostatnie miesiące są dla niej przełomowe.

Biada samotnemu
Andrzej Prusiński założył Vae Soli w 2013 roku. Jej nietypowa nazwa (w języku łacińskim oznacza ona „biada samotnemu”) to część szerszego zdania pochodzącego z Księgi Koheleta: „Biada samotnemu, gdy upadnie, a nie ma drugiego, który by go podniósł”. To ulubiona maksyma właściciela, a zarazem swoista apoteoza przyjaźni i bliskości – w tym przypadku odnosząca się do kultury wina. Dwuhektarowa parcela położona jest w Zaborze i stanowi część tzw. Winnicy Samorządowej. Obsadzona została m.in. johanniterem, solarisem, rieslingiem, traminerem i regentem. Pierwsze wina trafiły do sprzedaży cztery lata temu, jednak swoją obecność zaznaczyły przede wszystkim na lubuskiej scenie winiarskiej. Były jednak wśród nich takie – jak choćby chwalony przeze mnie słodki riesling – które od razu zwiastowały spory potencjał.

Zmiana – nie tylko pokoleniowa
Córka Andrzeja, Martyna, która dołączyła do projektu ojca, zdecydowanie rozruszała nieco skostniałą ofertę. Zredukowała zbyt dużą liczbę podobnych do siebie win o półwytrawnym charakterze, w to miejsce wprowadzając nowości: pét-naty i bardzo popularne w tej części kraju wina saturowane. Pojawiło się o wiele więcej win wytrawnych, a z czasem także macerowanych. Regent trafił do dębowej beczki, stając się jednym z bardziej udanych wydań tego szczepu w regionie, ale i tak go to nie uratowało. Córka z ojcem zdecydowali bowiem o wykarczowaniu krzewów i nasadzeniu zweigelta (brawo!) uzupełnionego roter rieslingiem. Także obecne etykiety to kompletnie nowa historia. Zaprojektowane zostały w większości (a w roczniku 2025 w całości) przez Łukasza Rajchela (Chili Studio).
Efektem tych zmian stały się kolejne bardzo udane i doceniane wina, o których pisałem także na łamach Ferment Mag (by wspomnieć wytrawnego traminera czy słodkiego solarisa).

Enoturystyka
Jedynym problemem stał się dla Vae Soli front mrozowy (2024), który sprawił, że owoców, a tym samym zaplanowanych premier win, było mniej. Choć rocznik 2025 także przyniósł przymrozki, nie były one już tak dramatyczne. Pozwoliło to na wprowadzenie na rynek dość szerokiego wachlarza nowych win – choć nie zawsze dostępnych w dużych ilościach. Nie zmienia to jednak faktu, że dawno już oferta Vae Soli nie była tak obszerna.
Nie dotyczy to zresztą tylko wina. Przez cały ten czas remontowano zabytkowy dom w Zaborze, w wcześniej wykorzystywano właściwie tylko piwnicę. Po starannej rewitalizacji mieści dziś nie tylko przetwórnię, ale i klimatyczną kawiarnię, gdzie Martyna realizuje swoją kolejną pasję – cukiernictwo – serwując ciasta własnego wypieku (specjalność – beza!). Można tam też napić się kawy i, rzecz jasna, spróbować miejscowego wina, bo kawiarnia jest równocześnie swego rodzaju wine barem.
Kolejną inwestycją są wykańczane właśnie trzy apartamenty (jeden już działa) na poddaszu. Gorąco polecam więc odwiedziny w siedzibie Vae Soli. Być może dodatkową zachętą będą poniższe recenzje winiarskich nowości.
Vae Soli: degustacja win
86 Johanniter 2025

Wina z tej odmiany winorośli zawsze należały do mocnych punktów w portfolio Vae Soli. W tym przypadku bukiet jest nieco skórkowy, z czasem rozwija się w smaku w feerię żółtych owoców z odrobiną cytrusów, ziół i pestkowych akcentów. Dopełnieniem jest dobrze zaznaczona kwasowość i orzeźwiający finisz.
87 Cuvée 2025

Połączenie johannitera z solarisem (w równych proporcjach), także w wytrawnym wydaniu, ale podbite jednak odrobiną (4 g) cukru resztkowego. Wino zyskało dzięki temu na strukturze, jest zdecydowanie bardziej soczyste od poprzednika. Mamy tu nuty soczystych jabłek i moreli, jest trochę gruszki i brzoskwini, a finisz wręcz pikantny. Wszystko utrzymane w dobrym stylu i z jeszcze lepszą równowagą.
86 Zachód 2025

Pierwsze macerowane wino z Vae Soli ma już za sobą kilka etapów rozwoju. Tuż po debiucie (koniec kwietnia) było mocno zamknięte aromatycznie, otwierać zaczęło się w czerwcu i lipcu, a tak naprawdę dopiero teraz pokazuje, na co je stać. Zachód to johanniter, który macerował na skórkach ponad miesiąc, by później dojrzewać jeszcze w stalowych zbiornikach. Łączy w sobie nuty pigwy, suszonej moreli, żółtego jabłka, ziół i herbaty z delikatnie zaznaczoną taniną i nieco wyższą kwasowością. Świetne wino gastronomiczne!
88 Traminer 2025

Najmłodsze wydanie traminera z Vae Soli jest zarazem najlepszym w całej historii producenta. Jest rasowe, wytrawne, z mocno różanym bukietem. Różane nuty wyczuwalne są też w smaku, gdzie dołącza do nich muszkat i solidna porcja korzennych przypraw. Nie ma za to akcentów liczi, a to sprawia, że wino jest nieco mniej perfumowane niż bywają zazwyczaj traminery (to powinno zwiększyć liczbę jego fanów). Długie pieprzno-muszkatowe zakończenie, całkiem solidna struktura i więcej niż obiecujący potencjał.
86 Riesling 2024

Zupełnie inna etykieta symbolizuje wyzwania związane ze wspominanym już „mrozowym” rocznikiem i będącymi jego konsekwencją niezwykle małymi zbiorami. Zbiory rieslinga pozwoliły na wyprodukowanie niespełna 200 butelek wina. Po dość oszczędnym i raczej kwiatowym nosie, w smaku wino nie pozostawia wątpliwości co do charakteru odmiany – pojawiają się nuty cytrusów, trochę dymnych akcentów i ziołowy finisz.
89 Riesling 2023

Jestem absolutnie pewien, że ostatnie z recenzowanych win jest zarazem najlepszym w całej aktualnej ofercie. To riesling kompletny, a decyzja, by pozwolić mu w spokoju dojrzewać, zanim trafi do sprzedaży, okazała się strzałem w dziesiątkę. Z jednej strony leciutki (11,5 proc. alk.), z drugiej wypełniony aromatami – od dojrzałych cytrusów, przez morelę i wosk pszczeli, po odrobinę akcentów naftowych. Do tego długi cytrusowy finisz. Wspaniałe wino!
