Skip to content Skip to footer

Winnica Pałac Mała Wieś – nowe wina

Pałac Mała Wieś to winiarnia, która świetnie zadebiutowała na rynku. Obecnie pojawiły się nowe wina od tego podwarszawskiego producenta. I nie brakuje wśród nich zaskoczeń.

Tekst i zdjęcia: Maciej Nowicki
Pałac Mała Wieś: miejsce, które robi wrażenie

Debiut Winnicy Pałac Mała Wieś był bardzo obiecujący; życie producenta wina jest jednak nieprzewidywalne. Pokazały to wydarzenia, które rozegrały się ledwie kilka miesięcy po premierze. Pożar, który spowodował częściowe zawalenie się dachu przetwórni, doprowadził do zniszczenia nie tylko części wyposażenia (m.in. beczek), ale także większości już zabutelkowanego i przygotowanego do sprzedaży wina. Choć na szczęście nikomu nic się nie stało, sama akcja ratownicza należała do dramatycznych – z już płonącego budynku starano się wywieźć lub wynieść wszystko, co tylko było możliwe. W ten sposób uratowano drogocenne urządzenia i dojrzewające jeszcze w zbiornikach wino, a przy tym zyskano coś znacznie ważniejszego – konsolidację dopiero rodzącego się zespołu.

Winnica liczy już ponad 40 hektarów!

Z impetem

To niełatwe doświadczenie nadało projektowi jeszcze większy impet. Producent obecny był na wszystkich najważniejszych wydarzeniach winiarskich w naszym kraju (na czele z Warsaw Wine Experience, rzecz jasna), mocno rozkręcił aktywności organizowane na miejscu (w tym efektowne kolacje pomiędzy rzędami winorośli), rozpoczął też współpracę ze Stowarzyszeniem Sommelierów Polskich. Cały czas wprowadzał do sprzedaży nowe produkty – i nie były to tylko wina uratowane po pożarze. Zaskoczeniem dla konsumentów stało się Pollini, czyli polska odpowiedź na aperol. Do sprzedaży trafiły też wina czerwone, a układ wszystkich premier rozplanowano tak, żeby trafiły na rynek jeszcze na początku roku.

Wine bar na terenie kompleksu

Rozwój i ewolucja

Przedsięwzięcie Tomasza Barańskiego nieustająco się rozwija i ewoluuje. Właściciel od samego początku podkreślał, że nie będzie to projekt w małej skali, a przemawiały za tym nie tylko czynniki ekonomiczne (większe projekty po prostu są w stanie szybciej stać się samowystarczalnymi), ale i klimatyczne – czyli zdecydowanie bardziej korzystne warunki do uprawy winorośli w tej części Mazowsza.

Początki były jeszcze ostrożne – w 2022 roku obsadzono winoroślą 4 ha ziemi w dwóch lokalizacjach, ale już rok później dosadzono kolejnych 18 ha. Drugie tyle przybyło w kolejnych latach, co sprawiło, że z dziś z łączną powierzchnią nasadzeń przekraczająca 40 hektarów Winnica Pałac Mała Wieś to jeden z czterech największych projektów winiarskich w naszym kraju; w dodatku wciąż ma możliwości powiększania areału winnic.

W samym zespole odpowiedzialnym za produkcję wina też zaszły zmiany. Za winnice wciąż odpowiada Piotr Stopczyński (konsultuje także cały projekt), ale pojawił się nowy enolog, Robert Patynowski, wykształcony w Australii, z międzynarodowym doświadczeniem zdobywanym zresztą nie tylko na Antypodach. Postawiono przed nim konkretne zadania. Ma zdefiniować i doprecyzować styl win, czyli nadać im autorski charakter, a także stworzyć długofalową wizję dla całości produkcji.

Już teraz w portfolio winiarni da się wskazać mocne i rozpoznawalne punkty. Wśród win białych to z pewnością wciąż rzadko spotykany w Polsce wytrawny solaris czy świetne wino różowe. Dużym pozytywnym zaskoczeniem okazała się utrzymana w lekkim stylu maceracja (wino nazywa się po prostu Orange), do której stworzenia wykorzystano odmianę pinot gris. Jak już wspomniałem – dobre recenzje zebrały też pierwsze wina czerwone (szczególnie Regent), choć i w tej kategorii producent przygotowywał się do naprawdę dużej premiery; ta nastąpiła niedawno!

Pałac Mała Wieś: degustacja win

86 Johanniter 2025

Przegląd białych win z nowego rocznika rozpoczynam od najlżejszego z nich. Johanniter ma 11,5 proc. alk., jest w pełni wytrawny, z delikatnymi aromatami jabłek, białej moreli, kwiatów i ziół oraz dobrze zaznaczoną kwasowością. Idealna propozycja na sezon letni lub jako partner do delikatnych przekąsek.

87 Riesling 2025

Zbliżoną stylistykę prezentuje riesling, choć od pierwszego nosa daje znać, że stoi jednak wyżej w hierarchii. Nieco wyraźniejsza struktura – wino jest jeszcze bardzo młode, ale nie pozostawia wątpliwości co do odmiany. Nuty zielonego jabłka, skórki cytryny i ziół połączone zostały z mocno orzeźwiającym ziołowym finiszem, w którym pojawia się też trochę mineralnych akcentów. W tym momencie najlepiej sprawdza się z owocami morza i świeżymi rybami (choć smakował mi także ze szparagami), ale wszystko dopiero przed nim.

87 Blanc 2025

Pierwsze z pozytywnych zaskoczeń nowego rozdania. Blanc powstał z połączenia johannitera i souvignier gris (w równych proporcjach). Jego bukiet jest mocno aromatyczny, muszkatowo-trawiasty, przywodzący wręcz na myśl jeden z aromatycznych szczepów. W smaku pojawiają się soczyste owoce: morele, brzoskwinie, melon i dojrzałe jabłko. Wino cieszy kremową teksturą – choć w pełni wytrawne, częściowo dojrzewało w dębowych beczkach (krótko, przez dwa miesiące) – solidną strukturą (13 proc. alk.), dobrą równowagą oraz długim kwiatowym finiszem. Ma też spory potencjał do dalszego rozwoju.

87 Solaris 2025

Niewielu dużych producentów w Polsce zaryzykowałoby wypuszczenie na rynek debiutanckiego solarisa jako wina wytrawnego (dla porządku dodam, że dostępna była też druga półwytrawna wersja). Tymczasem tak właśnie uczyniła rok temu Winnica Pałac Mała Wieś i wino spotkało się z wyjątkowo ciepłym przyjęciem. Nic więc dziwnego, że postanowiono powtórzyć to rozwiązanie – i znowu efekty są bardzo dobre. Krótkie, trzymiesięczne dojrzewanie w stalowych zbiornikach dało wino z jednej strony bardzo świeże, z drugiej – intensywnie owocowe. Jak to w przypadku wytrawnych solarisów bywa, więcej tu nut jabłka, cytrusów i moreli, obecność gruszki i brzoskwini zaznaczona jest wręcz symbolicznie. Do tego solidna porcja orzeźwienia – więcej takich solarisów, a świat z pewnością stanie się piękniejszy.

84 Muscaris 2025

Dla odmiany półwytrawny muscaris to jedyne wino, które – przynajmniej na razie – nie powtarza sukcesu swojego poprzednika. O ile pierwsza odsłona miała perfekcyjną równowagę i świetne możliwości gastronomiczne, kolejna zatraciła sporo z tych cech. Kwasowość nie radzi sobie, niestety, z utrzymaniem w ryzach prawie 13 gramów cukru resztkowego, choć przynajmniej na papierze (7,6 g) jej nie brakuje. Rezultatem jest nieco zbyt „duszny”, mocno perfumowany, kremowy styl, z intensywnymi nutami muszkatu i korzennych przypraw. Sytuację poprawia mocne schłodzenie, ale wciąż jest to wino, które najlepiej podawać do dań kuchni orientalnej i to tych zdecydowanie bardziej pikantnych. Solo na dłuższą metę jest męczące, ale może coś zmieni jego dalszy rozwój.

88 Rosé 2025

Byłem wielkim fanem pierwszego wcielenia tutejszego Rosé, które powstało w stu procentach z relatywnie rzadko spotykanej w Polsce odmiany rösler. Malinowa barwa, soczyste nuty truskawek, kremowa tekstura i świetne – mimo półwytrawnego charakteru – orzeźwienie. To wszystko sprawiło, że cała produkcja szybko zniknęła z rynku. Dla wszystkich mam jednak doskonałą wiadomość – nowy rocznik jest co najmniej tak samo dobry! Nie znaczy to jednak, że obyło się bez zmian. Wino ma dużo mniej intensywną barwę, wręcz bladoróżową, w prowansalskim stylu, powstało zaś z czterech odmian winorośli – do röslera dołączyły regent, cabernet cortis i cabernet cantor. Tym razem jest już w pełni wytrawne, z nutami truskawek, czereśni, poziomek i czerwonej porzeczki – tę ostatnią znajdziemy też w dobrze orzeźwiającym zakończeniu. To wino, którym cieszyć można się przez cały rok, ale najlepiej sprawdzi się latem – i jestem pewien, że sam nieraz po nie sięgnę!

88 Książę Regent 2024

Producent starannie przygotowywał się do debiutu czerwonych win, dając im sporo czasu na spokojne dojrzewanie, zanim trafiły na rynek. Najpierw pojawiły się wina reprezentujące podstawową linię (w tym lekki udany regent), pod koniec roku przyszedł zaś czas na linię premium. Nie będziecie mieli problemów z ich rozpoznaniem: ciężkie butelki z imponującą ilością laku, cena również robi wrażenie (199 zł). Oba wina powstały z połączenia dwóch szczepów: regenta i caberneta cortis, a różnią się rodzajem użytej beczki. Nazwy i etykiety win stanowią nawiązanie do ważnych postaci w historii Polski. W przypadku Księcia Regenta (chodzi o księcia Zdzisława Lubomirskiego, członka Rady Regencyjnej w latach 1917 i 1918) użyto beczki z dębu amerykańskiego, w której wino dojrzewało tylko cztery miesiące. Cieszy świetnej jakości owocem (wiśnia, jeżyna, trochę śliwki), akcentami korzennych przypraw, wanilii i palonego masła. Do tego solidna budowa, 13 proc. alk. i długie, delikatnie słodkawe, mocno owocowe zakończenie. Bardzo dobra robota.

88 Wojewoda 2024

Wojewoda (wino zostało nazwane na cześć Bazylego Walickiego, wojewody rawskiego w latach 1774–1789) dojrzewał przez 4 miesiące w beczkach z dębu francuskiego. Również i on prezentuje bardzo dobrą jakość, świetny styl i aromaty dojrzałych czerwonych owoców (wiśnia, śliwka i jeżyna). Różnicę stanowi mniejszy wpływ aromatów beczki (są wyczuwalne, ale nie aż tak bardzo obecne) oraz więcej nut przyprawowych. Także i w tym przypadku jest to świetna praca enologa i wino, które po prostu robi wrażenie.

Czy masz ukończone 18 lat?

Ta strona przeznaczona jest tylko dla osób pełnoletnich.

Wchodząc na stronę akceptujesz naszą Politykę prywatności.

E-mail
Password
Confirm Password