Cztery premiery polskich win musujących to jednocześnie prezentacja czterech różnych najpopularniejszych metod produkcji bąbelków.
Tekst i zdjęcia: Maciej Nowicki
Najprostszą z metod produkcji win musujących jest oczywiście metoda saturacji, czyli sztucznego nasycania wina dwutlenkiem węgla. Kolejna to metoda pierwotna (z francuskiego: méthode ancestrale, nieszczęśliwie przetłumaczona w Polsce jako „pradawna”) – czyli ta, zgodnie z którą powstają pét-naty. Trzecią jest metoda Charmata / Martinottiego (zwana też kadziową). Tu druga fermentacja przebiega w ciśnieniowych zbiornikach, a jej najpopularniejszym przedstawicielem jest oczywiście włoskie prosecco. Wreszcie metoda najbardziej prestiżowa – tradycyjna (lub klasyczna) z drugą fermentacją w butelce.

Nietypowa kolejność
Można by przypuszczać, że w kraju, który ma wyjątkową słabość do prosecco, to właśnie metoda Charmata cieszyć się będzie największym zainteresowaniem polskich winiarzy. Przeszkodą były jednak koszty – zarówno zakup zbiorników ciśnieniowych jak i odpowiedniej instalacji nawet dziś przekracza finansowe możliwości większości polskich producentów. Paradoksalnie najpopularniejsze stało się więc wytwarzanie win stojących na szczycie jakościowej piramidy. Zaletą metody tradycyjnej jest bowiem możliwość chałupniczego wykonania nawet kilkunastu czy kilkudziesięciu butelek – do dziś stosowana zresztą przez tych, którzy dopiero sprawdzają odpowiednie odmiany winorośli czy po prostu swoje umiejętności w tej kwestii. W międzyczasie zaś przeżyliśmy najpierw klęskę urodzaju pét-natów, zarówno tych naprawdę znakomitych, jak i trudnych w odbiorze, oraz oswajaliśmy się z saturacją, która bywała nierozumiana przez młodych, a starszym często źle się kojarzyła.

W komplecie
Od dwóch-trzech lat na polskim rynku dostępne są krajowe wina powstające każdą z tych metod. Dotychczas najmniej popularną metodę kadziową (regularnie dostępne były wina pochodzące wyłącznie od dwóch producentów – Winnicy Kępa Wiślicka i Winnic Jaworek) mocno rozkręcił Dom Charbielin, który z miejsca stał się największym ilościowym producentem tego typu musiaków. Pozostałe kategorie są zaś demokratycznie reprezentowane w wielu regionach naszego kraju. Najciekawsze majowe premiery musujących win powstających każdą z czterech głównych metod zebrałem w jednym tekście.
88 Musiak 2025, Winnica Amonit

To, że metoda saturacji należy do najprostszych, wcale nie oznacza, że można do niej podejść z marszu, nasycić dwutlenkiem węgla dowolne wino i z miejsca doczekać się pochwał. Wiele zależy od wybranego ciśnienia, a kluczowa jest, rzecz jasna, jakość samego wina bazowego. Mam wrażenie, że Joanna Spalek-Niemiec i Marcin Niemiec, czyli właściciele Winnicy Amonit (Jura Krakowska), osiągnęli w tej kwestii perfekcję. Ich Musiak (kolejne polskie wino, które przyjęło tę nazwę) to johanniter z nowego rocznika, który właściwie nie ma słabych punktów. Dobre i zaskakująco długie musowanie, soczysty owoc (czerwone jabłko, gruszka, morela); wszystko podbite dobrą strukturą (sześć godzin maceracji) i spięte orzeźwiającą kwasowością. Próbowany w ciemno mógłby być równie dobrze pét-natem albo przedstawicielem metody Charmata. I chyba trudno o większy komplement.
87 Koza 2024, Winnica Amelie

Grzegorz Pachoł z podkarpackiej Winnicy Amelie wziął na warsztat pét-naty, podkreślając, że robi je tak, jak powstawały oryginalnie, czyli pozwalając niegotowemu jeszcze winu dofermentować w już zamkniętej butelce. Taką właśnie pierwotną metodą powstała Koza – w tym przypadku nazwa nawiązuje nie do beczącego zwierzęcia, a do widocznej na etykiecie ryby karpiokształtnej. To świetnie musujący, mocno wytrawny, mętny seyval blanc, który prócz klasycznych, jabłkowych aromatów w różnych odsłonach (skórka, młode, dojrzałe, pulpa) serwuje nam też sporo nut pestkowych i ziołowych. Nie można też narzekać na kwasowość, a dodatkowe wrażenie robi świeżość wina – zwracam uwagę, że mamy do czynienia z poprzednim rocznikiem.
86 C Charmat Brut 2025, Dom Charbielin

W zeszłym roku na rynku pojawiła się pierwsza zapowiedź bąbli z Domu Charbielin powstających właśnie tą metodą. Charmat Brut 2024 okazał się naprawdę udanym winem. Od razu sygnalizowano jednak, że była to jedynie seria próbna, a docelowa pojawi się w tym roku. I tak się stało. Przed majówką na rynek trafiły dwa nowe wina – Charmat Brut i Charmat Dry. Oba powstały z odmiany seyval blanc, oba dojrzewały w ciśnieniowej kadzi mniej więcej przez trzy miesiące, a różni je tylko poziom cukru resztkowego. 20 gramów wersji Dry pozostawiłem do recenzji na później, sięgając na razie po bardziej orzeźwiającą wersję Brut, gdzie cukru jest dokładnie o połowę mniej. Przyznam, że zaskoczyło mnie bardzo intensywne musowanie – nie tyle przy otwarciu, co później w kieliszku – kiedy jednak się unormowało, wino zaoferowało dokładnie to, czego należało się po nim spodziewać. Jest czyściutkie aromatyczne, pełne soczystego jabłka i gruszki, z kremową teksturą. Wysoka kwasowość nie była tu oczekiwana, tym bardziej więc doceniam równowagę pomiędzy wszystkimi elementami wina.
89 Perlava Brut 2022, Winnica Kindler

Do grona producentów win musujących powstających metodą tradycyjną dołączył Kamil Kindler, którego winiarnia – przypomnę – znajduje się na Pogórzu Kaczawskim, na Dolnym Śląsku, w tzw. Krainie Wygasłych Wulkanów. Właściwie od początku najważniejszą białą odmianą dla tego winiarza był pinot blanc (niemusujące wina z tego szczepu uważam za jedne z najlepszych w Polsce), nic więc dziwnego, że także ona w dużej mierze stoi za Perlavą – swoją drogą ukłony za oryginalną nazwę! Pinot blanc jest tu 50 proc., reszta – w równych proporcjach – to riesling, chardonnay i pinot noir. Całość dojrzewała na osadzie przez 26 miesięcy. Pierwsza próba jest nad wyraz udana. Wino długo musuje w kieliszku, a w jego aromatach, oprócz nut cytrusowych i delikatnie gruszkowych, mamy też sporo kwiatów i ziół oraz wyraźniejsze akcenty drożdżowe i stojące na nieco dalszym planie – brioszkowe. Do tego dobra cytrusowa kwasowość – wino ma 5 g cukru resztkowego. Wciąż czuć tutaj potencjał na dalsze dojrzewanie, ale wrażenie robi już teraz. Przy okazji sugestia dla kolekcjonerów – w tym składzie odmian wino powstało tylko raz, za kolejnym rocznikiem stoi już zupełnie inna kompozycja – choć wciąż z pinot blanc na czele.
